Kobiety odpowiedzialne za korki na drogach

Jakas wazna osoba w departamencie ruchu w Katarze (pelna nazwa po angielsku brzmi: Assistant Director of the Traffic and Patrol Department for Technical Affairs, czyli chyba zastepca dyrektora departamentu ruchu i paliwa do spraw technicznych), ktora zwie sie Colonel Mohamed A al-Malki stwierdzil przedwczoraj, iz:

W KATARZE KOBIETY SA WINNE KORKOM NA DROGACH.

Fakt, ze zezwolono kobietom prowadzic samochody w Katarze podobno podwoil korki.

Ach,
okropne baby. Wypuscic je na droge, i juz powstaja korki. Cudownie
wygladalby swiat, gdyby tylko mezczyzni mieli prawo jazdy: zero korkow
na drogach! Bo gdyby 100 bab wzielo taksowke, z mezczyzna-taksowkarzem, to
korka by nie bylo. Ale jakby same prowadzily auta, to od razu by sie
droga zakorkowala!

Za Gulf Times Newspaper


Assistant Director of the Traffic and Patrol Department for Technical Affairs, Colonel Mohamed A al-Malki, said a day before yesterday that:

IN QATAR WOMEN ARE TO BE BLAMED FOR TRAFFIC JAMS ON THE ROADS.

The fact that they were allowed to drive doubled the traffic jams in Qatar.

Oh,
horrible women. Let them out on the road and you have traffic jams
stright away! Wouldn’t world be wonderful, if women couldn’t drive: no
traffic jams on the roads! Because you know, if 100 women took a taksi,
with a male taxi driver, there would be no traffic jams. But if they
drove themselves, stright away they would block the road!

Gulf Times Newspaper 

Sluzaca

Czyz nie byloby swietnie miec taka sluzaca?
Wstajemy rano, a ona juz nam kawe podaje, sniadanie robi….
Potem dzieci do szkoly szykuje, kanapki, ciuchy, ksiazki…..
Potem sprzata, zamiata, myje….
Potem robi obiad.
Jedzie z nami na zakupy, pcha wozek, i wklada do wozka to, co my jej pokazemy.
Przenosi zakupy do auta, w domu je rozpakowuje.
Robi kolacje.
Sprzata.
Zmywa.
Prasuje.
Lata i zalatwia sprawy rozne.
Fajnie, co?


Wouldn’t it be great to have a maid?
We get up in the morning, and she’s already serving us coffee and breakfast…
Then she gets kids ready for school, makes lunches, prepares clothes, books…
Then she cleans, sweeps, washes….
Then she makes dinner.
She goes shopping with us, and she’s pushing the trolley, she’s putting into it what we show her to put in.
She takes shopping to the car, she unpacks it at home.
She makes supper.
Cleans.
Washes.
Irons.
She runs around and does our errands.
Great, huh?

Terrorystka z dzieckiem

Zabawka. Kolko, do tego taki ‘pistolet’ na podczerwien, z antenka. Kolko leci do gory, gdy sie uzyje ‘pistoletu’ na podczerwien. Super frajda dla dzieciaka.

– Nie moze Pani tego zabrac na samolot. To jest bron, broni nie zabiera sie na poklad.

– To nie jest bron, to jest zabawka. To nawet nie wyglada na bron!

– Wyglada.

– Widzial pan kiedykolwiek pistolet z antenka?

– To jest bron. Albo nada to pani na bagaz, albo moze pani to zostawic na lotnisku.

Chociaz bardzo sie staralam powstrzymac, lzy mi polecialy, bo specjalnie zabawke zabralam do bagazu podrecznego, aby sie nie zniszczyla – delikatna byla.

No tak. Jestem pierwszorzednym materialem na terrorystke – zabieram ‘bron’ i wlasne dziecko na poklad. Pewnie stewardesse moglabym dziabnac antenka w oko, a potem przestraszyc podroznych i pilota pistoletem na podczerwien.

Ja rozumiem. Bezpieczenstwo. Ale w takim badz razie dlaczego pozwolili innej pasazerce  zabrac na poklad nozyczki? Pewnie plastikowy ‘pistolet’ bardziej niebezpieczny.


A toy. A circle, with a ‘gun’, with an ariel. When you use the ‘gun’, the circle spins around and goes up. Great fun for a kid.

– You can’t take it to the plane. It’s a gun, and guns are not allowed.

– It’s not a gun, it’s a toy. It doesn’t even look like a gun!

– It does.

– Have you ever seen a gun with an ariel?

– This is a gun. Either you give it as a luggage (with all the suitcases) or you can leave it behind.

Although I tried really hard, the tears just went down my face. I took the toy specially as a hand luggage, as it was fragile, and I know how they treat the luggage.

Well, I’m a great material for a terrorist – I take ‘guns’ and my own child to the plane. I could for example poke a stewardess in her eye, and then I could scare the travellers and the pilot with a ‘gun’!

Klub Cabana

A zatem obiecane zdjecia. Te pochodza z hotelu Ramada. Klub nazywa sie Cabana./ Pictures are from Ramada hotel, from Cabana Club.

Ramada ma swietne miejsce dla dzieciakow. Zjezdzalnia, fontanny wodne, hustawka w wodzie.. / Ramada has great place for kids. Slide, fountains, swing in water….


I inny widok arkady dla dzieciakow/ another view of children’s arcade


A to ulubione miejsce doroslych: bar posrodku basenu. Siedzac sobie w wodzie mozna popijac zimne piwko, drinka, lub mrozona kawe frappe…. / And this is adult’s favourite place: bar in the middle of the swimming pool. Sitting in water one can drink cold beer, drink, or frozen frappe…

Zycie klubowe

Roznica pomiedzy hotelami w Katarze, a tymi w Polsce jest nastepujaca:
Te w Polsce sa dla gosci, glownie dla tych, ktorzy w danym hotelu wynajmuja pokoj.
Te w Katarze sa dla wszystkich (ktorzy maja pieniadze, sie znaczy).

Hotele w Katarze tylko czesc swoich zyskow czerpia z wynajmowania pokoi.
Sporo zarabiaja tez na restauracjach. Kazdy liczacy sie hotel ma przynajmniej dwie, a czesto nawet i do pieciu restauracji – kazda z nich serwuje inny rodzaj kuchni. Restauracje hotelowe sa jedynymi, w ktorych serwowany jest alkohol.

Oczywiscie nie uswiadczy sie tutaj hotelu bez basenu (mowie o tych znanych hotelach). Basen, a najczesciej plaza i dostep do morza sa koniecznoscia. Wszystko to dostepne dla gosci hotelowych za darmo (ok, wliczone w cene niezwykle drogiego pokoju).

Jesli nie jest sie gosciem, mozna sie zapisac do tzw. klubu. Kluby tutaj sa niezwykle powszechne, bo w panstwie, gdzie jest goraco i nie ma innych rozrywek taki klub daje przynajmniej cokolwiek do robienia.

Klub moze byc hotelowy (np. w Sheraton, Intercontinental, Ramada), albo sam klub, bez hotelu (jak np. Doha Club).

Na czym to polega? Ano, placi sie za rok z gory. Cena zalezy od klubu/hotelu, i zaczyna sie od 5000 QR/ rok w gore. Taki klub zapewnia najczesciej:
– basen
– plaze z piaskiem i morzem
– silownie
– korty tenisowe/ do squash’a / badmingtona, ewentualnie inne jakies
– salon pieknosci z masazami (platne dodatkowo, ale zazwyczaj znizka dla klientow klubu).

Klub wiadomo, latem jest pustawy – kobity wyjechaly, chlopy w robocie.
Zimowa pora rankami pelno w takim klubie bab: znudzone zyciem, przychodza psiapsiolki na kawe przy basenie, na ploteczki w wodzie, na wyczyny w silowni…
Zimowa pora w weekend (piatek i sobota) pelno w takim klubie rodzin z wrzeszczacymi dzieciakami (ostatnio widzialam rodzine z czworka dzieci, piate w drodze. Mamusia wziela najmlodsze dziecko do basenu. Dziecko mialo biszkopcik w lapce. Super miejsce na przekaske, nie ma co).

Krytyka krytyka, jednak kluby  takie sa potrzebne, i ciesza sie tutaj powodzeniem. Bo, w odroznieniu od Polski, w Katarze nie mozna sobie urzadzic weekendowego wypadu poza miasto 🙂
Po poludniu zamieszcze kilka zdjec z jednego z klubow.


The difference between hotels in Qatar and these in Poland is as follows:
Hotels in Poland are for hotel guests, these, who rent a room

Hotels in Qatar are for everybody (who has money, I mean).

Hotels in Qatar only a part of their revenues get from renting rooms. They get significant amount of money from restaurants. Each hotel has at least two restaurants, very often they have up to five restaurants. Hotel restaurants are the only ones that serve alcohol.

Of course you won’t find a hotel without a swimming pool (I’m talking about the bigger hotels). Swimming pool, and most often a beach with access to the sea and sandy beach, are necessity. Everything is for free for hotel guests (ok, it’s included in the price of a very expensive hotel room).

If you’re not a guest, you can buy membership in so called club.  Clubs are very popular here, a country where it’s very hot and there are no other entertainments.

A club can belong to a hotel (such as in Sheraton, Intercontinental, Ramada), or it can be just a club (like Doha Club).

What is a club? Well, you pay your membership a year in advance, price depends on which club we’re talking about, and it starts from 5000 QR/ year up. In a club you most often get access to:
– swimming pool
– beach with sand and see
– gym
– tennis courts, squash corts and other types of courts
– beauty salon with masage (you pay extra for this, but normally members have discounts)

Club of course in the summer is not very crowded as all the women are gone, and men are at work.
In winter in the morning there are a lot of bored expat women, who come to the club with their friends to drink coffee, gossip, or excercise…
In winter in weekends (Friday and Saturday) in a club there is a lot of families with screaming children (recently I saw a family with four kids, fifth on a way, mummy took the youngest one to the swimming pool. The baby was eating a biscuit. Great place for a snack, indeed).

I can criticize a bit, but clubs like this are needed, and they are very popular. Because, unlike in Poland, in Qatar one cannot just take a weekend trip outside the city.

Podazajac tropem wieku

Po przeczytaniu Waszych komentarzy pod poprzednim postem wyglada na to,
ze wiekszosc z Was nie chcialaby miec 16 lat, z roznych powodow. Pomyslcie, jakie biedne sa te szesnastolatki, jakie maja problemy 🙂

Zatem zadam inne pytanie: ile lat chcielibyscie miec w tej chwili? Bo ja
chyba chcialabym miec 25. Nie napisze dlaczego tyle akruat, bo bym
sie sama przestraszyla, jaka okropna jestem. Ale 25 byloby ok. A wy? Ile? I dlaczego?

A tak z innej beczki. Czlowiek sie chyba przyzwyczaja do upalow. Gdy przyjechalam do Polski w maju, to na poczatku caly czas bylo mi zimno. Pozniej sie przyzwyczailam, i bylo ok.

Wczoraj podlewalam ogrodek, i bylo dosyc wietrznie. Wciaz okolo 35 stopni. I tak sobie pomyslalam: zimno sie robi…

W tym samym momencie Zuzia mowi: zimno jest…

Szalenstwo, prawda?


People get used to heat. When I went to Poland in May all the time I was cold. Latar on I got used to it, and I was ok.

Yesterday I was watering the garden, and it was quite windy. Still around 35 degrees. I thought: it’s getting chilly…

At the same moment Zuzia says: it’s cold….

Crazy, isn’t it?

Gdyby Was odmlodzili o iles tam lat

A co byscie zrobili, gdyby Was nagle jakas sila wyzsza zamienila Was w 16latka/ latke?

Teraz tak. Pamietacie wszystko, co sie wydarzylo wczesniej: czyli wiecie, ze powinniscie miec iles tam lat, macie swoj umysl, pelna swiadomosc tego, co sie dzieje, ale jestescie w ciele 16latki/latka. Chodzicie do szkoly, i musicie oczywiscie robic wszystkie te rzeczy, ktore nastolatkowie robia.

Wasi rodzice zostali przeniesieni z Wami: wygladaja, zachowuja sie tak, jak to bylo, gdy Wy mieliscie 16 lat. Nie maja pojecia co sie dzieje – dla nich to normalne zycie. Nie wiedza, ze ich dziecko zostalo przeniesione w przeszlosc.

Wasi znajomi Was nie rozpoznaja. Oni po prostu zyja swoje zycie.

Czyli nie zostaliscie przeniesieni w czasie w przeszlosc. Czas jest ten sam, rok 2005, nic sie nie zmienilo. Tylko Wy nagle macie 16 lat.

Co byscie zrobili? Czy zmienilibyscie diametralnie cos w swoim zyciu?

Czytam teraz taka ksiazke, Jenny Colgan, Do you remember the first time? czyli Czy pamietasz ten pierwszy raz?. No i wlasnie glownej bohaterce sie przydarzylo.

Jezykowe eksperymenty

To, ze Matt mowi do Zuzi po angielsku, ja po polsku byc moze juz wiecie. Byc moze wiecie rowniez, ze Zuzia mowi obydwoma jezykami, w zaleznosci od  tego, do kogo mowi.

Byc moze nie wiecie, iz Matt’owi zdarza sie wtracac polskie slowa do Zuzki. Ja mowie do niej WYLACZNIE po polsku.

Kilka dni temu czytalam materialy na egzamin, po angielsku. Zuzka wychodzi z pokoju, a ja sila rozpedu zapytalam ja po angielsku gdzie idzie:

Where are you going?

Mloda sie odwrocila, i patrzy na mnie ze zdumieniem. Oczy jak spodki. Wtedy to zdalam sobie sprawe, ze zadalam pytanie po angielsku. Ale postanowilam zobaczyc, co z tego wyniknie, wiec powtorzylam pytanie. Po angielsku.

W tym momencie Zuzia byla juz w takim szoku, ze upuscila kartonik z koktajlem mlecznym, ktory akurat w raczce trzymala.

Absolutnie nie wiedziala, co robic, jak sie zachowac. Pokazala mi tylko paluszkiem swoj pokoj, i poszla. Ja za nia, zadajac kolejne pytania po angielsku.

Wiecie, ze nie odpowiadala? Jakby mowe stracila. Kiwala glowa na tak i nie, ale nie odpowiadala. Nie wiedziala, jakiego jezyka uzyc. W koncu do mamy mowi sie po polsku.

Pozniej, gdy juz przerzucilam sie na polski, wyznala mi, ze sie przestraszyla, bo tata tak mowi, a mama mowi po polsku.

Niesamowite, jak wiedza o jezyku jest zorganizowana w naszych umyslach.


Perhaps you know, that Matt uses English whilst speaking to Zuzia, and I use Polish. Perhaps you also know, that Zuzia speaks both languages, depending on whom she’s speaking to.

Perhaps you don’t know that Matt sometimes uses Polish words. I speak ONLY Polish.

Few days ago I was reading materials for my exams. In English. Zuzia was leaving the room, and I asked her, in English, without realizing it, wher she’s going.

She turned around, and was looking at me surprised. Eyes wide like plates. Then I realized I used English, not Polish. But I decided to see where this will go, so I repeated the question. In English.

Zuzia was so shocked, that she dropped her milkshake, which she hold in her hand.

She completely didn’t know what to do, how to behave. She just pointed to her room, and left. I followed her, asking her other questions in English.

Would you believe, she wouldn’t answer? As if she lost her speech. She was nodding her head, but she wouldn’t say a word. She didn’t know what language to use. After all you speak Polish to mummy.

Then, when I started speaking Polish again, she admitted that she was scared, because daddy speaks like this, mummy speaks Polish.

It’s incredible, how knowledge about and of languages is organized in our minds.

Amerykanie podobno sa grubasami

Ale widac nie tylko oni. Poszlismy na suk, weszlismy do sklepu sportowego. I zobaczylismy to, co jest na zdjeciu ponizej.

– He he he, to tak dla jaj, tak? – upewniamy sie u sprzedawcy. Nikt tego nie nosi tak naprawde?

– Oj, nosza, nosza! – sprzedawca na to. Przychodza tutaj Arabowie, taaaacy wielcy, mowi, ten podkoszulek bylby na niektorych za maly!

Fakt, czasami widzi sie tutaj facetow, ktorzy swoimi rozmiarami po prostu powalaja. Kobiety tez. Wezmy chociazby kilku szejkow z rodziny krolewskiej (bez nazwisk, nie chce isc do wiezienia ;)). Nie ma co sie dziwic, Arabowie lubia jesc, wszystkie zgromadzenia odbywaja sie przy zarciu, a do tego jedza tlusto i bardzo slodko. Ale zeby rozmiar 8 razy XXL byl za maly????

Spoleczenstwo tyje. Nie tylko amerykanskie.


It’s widely known Americans are fat. But apparently not only them. We went to souq, we entered a sports shop. And we saw something that is on the photo below.

– He he he, this is just a joke, yes? we asked the salesperson. Nobody really wears is, right?

– Oh, they do, of course they do! assured us the salesman. Some Arabs come here, soooooo big, and this t-shirt would be too small for them!

That’s true, sometimes you see men, who are so big that is incredible. Women as well. Let’s take some sheiks from the king’s family (no names, I don’t want to go to jail). No wonder, Arabs love to eat, all gatherings are around food, plus they eat fatty and extremely sweet foods. But I can’t believe size 8 times XXL could be too small!!!!!

Society is getting fatter. Not only American society.


T-shirt, rozmiar 8 XXL / T-shirt, size 8 XXL

I spodnie do pary / And pants to match

p.s. maz sie zbuntowal. Nie chce, aby jego buzia byla utozsamiana z ubraniami tego rozmiaru. Czyzby kompleksy? 🙂


To ci dopiero ekstrawagancja!

Prosze panstwa, przedstawiamy Audi A 8, srebrne, wykonane specjalnie na zyczenie szejka Dubaju. Chcialabym zaznaczyc, Audi nie jest koloru srebrnego. Jest wykonane ze srebra.


Ladies and Genlemen, have a look at Audi A8, silver, made for sheikh of Dubai. I’d like to point out that Audi is not silver colour. It’s made of silver.

Sprostowanie. Wczoraj wieczorem okazalo sie, iz auto nie jest srebrne, a jedynie zdjeto z niego farbe, i wyszlifowano go tak, aby wygladalo jak srebrne. Po tym zabiegu nikt nie mogl go nawet dotknac dopoki szejk go nie odebral. Bo paluchy bylo widac.
A tak swoja droga toche szkoda, nie? Fajnie byloby wiedziec, ze jezdzi sobie auto wykonane ze srebra.
A skoro juz o Dubaju mowa, podobno M. Jackson ma zamiar sie przeprowadzic do tego miasta. Szkoda, ze nie do Doha, moze bylibysmy sasiadami? ;P