Golenie ptaszka

Znajoma ostatnio w mailu opisala mi historie.

Na spotkaniu, w towarzystwie anglojezycznym, chciala powiedziec jednemu takiegmu, ze muย  lepiej bez brody, i ze powinien sobie ja ogolic. Problem w tym, ze po angielsku beard (broda) jest bardzo podobne do bird (ptak).

I tak moja znajoma polecila facetowi, aby sobie ogolil ptaszka, to bedzie lepiej wygladal. Ciekawe, czy facet skorzystal z porady? ๐Ÿ™‚

Ja z kolei jednemu Amerykaninowi wmawialam, ze na obiad w Polsce jada sie mydlo (miala byc zupa, ale soup i soap tez sa podobne) ๐Ÿ™‚

A Matt mnie gdy mnie czarowal to prosil o moj ‘numyr tylyfunu’.


One of my friends worte me a story in email recently.

During a meeting in English speaking company she wanted to tell one guy that he looks better without beard, and that he should shave it.

Unfortunately, instead she advised him:

– You should shave your bird, you would look better then.

I wonder if he followed her advice?

I once was trying to convince an American that in Poland we eat soap for dinner (instead of soup) ๐Ÿ™‚

Jestem Brytyjczykiem!

Na blogu z Dublina przeczytalam o rozwazaniach graniczno paszportowych. I przypomnialo mi to jedna smieszna historie.

To bylo jeszcze za czasow, gdy nie bylismy w Unii, i gdy na lotnisku Heathrow w Londynie byly dwie kolejki do przejscia przez granice: dla tych z unii i dla pozostalych. Tutaj slowo wyjasnienia dla tych, co tego nie doswiadczyli – kolejka
‘dla unii’ szla szybko, bo tylko spogladali na paszport, i juz mozna
bylo isc. Ta druga kolejka szla bardzo wolno, bo 1. byla zazwyczaj
dluzsza; 2. kazdego szczegolowo przepytywano: o cel, o plany, o forse,
o bilet powrotny…

Przyjechalam z Matt’em do Anglii, i postanowilismy, ze sprobujemy przejsc przez ta kolejke ‘dla unii’ (w koncu Matt z Anglii, moze i mnie puszcza, jako ze razem jestesmy).

Raz sie udalo – puscili. Za drugim razem (kolejny przyjazd) juz nie – kazali mi przejsc do tej kolejki nieunijnej.

Gdy doszlismy juz do celnika ten szczegolowo obadal moj paszport, powypytywal, posprawdzal, w koncu pozwolil mi isc. A Matt?

Matt machnal celnikowi swoim paszportem (zamknietym!!!!!) przed nosem, tak, jak policjanci z Miam robia swoimi odznakami, i mowi z niezwykla pewnoscia siebie:

– I AM BRITISH! (Jestem Brytyjczykiem).

Celnik na to, niezmiesznay zupelnie:

– Sir, I still need to see your passport (prosze pana, ja i tak musze zobaczyc panski paszport).

P.s. Matt sie pozniej tlumaczyl, ze poniewaz pokazal paszport wczesniej, u tego unijnego celnika, to teraz juz nie musi. Ach ci Brytyjczycy ๐Ÿ™‚


On one of the blogs I read about borders and custom officers, and that reminded me about one funny story.

It was when Poland was still not in EU, and on Heathrow airport in London there were two queues: for EU members, and for non EU countries. Explanation for these, who didn’t experience this: the EU line was quick, because they just looked at the passport. The non EU line was not quick, because 1. it was ususally longer; 2. they checked everybody very carefully asking lots of questions: money, purpose of the visit, place of stay and so on.

I came with Matt to England and we decided to try our luck with EU line (after all Matt is from England, maybe they will let me go as well as I’m with him).

One time we were lucky – they let us go. Second time no luck – they told us to go to non EU line.

When we reached the custom officer he checked my passport, asked all the questions, finally let me go. And Matt?

Matt waved his passport (closed!!!!!) in front of the guy, like policemen from Miami wave their badges, and said full self of himself:

– I AM BRITISH!

The custom officer replied, completely untouched:

– Sir, I still need to see your passport

P.s.
Matt later on tried to explain, that because he had shown his passport before, he thought he doesn’t have to do it again. These British! :))

Lobuz czy cipa?

Spedzajac godziny w piaskownicy (i obserwujac rozne dzieci i ich zachowania) doszlam do takiego oto wniosku:

Albo sie wychowa dziecko, ktore bedzie lobuzem, albo sie wychowa dziecko, ktore bedzie ‘cipa’.

Juz rozwijam watek.

Zabawke dostaje to, ktore albo jest silniejsze, i ja sobie po prostu wezmie, albo to, ktore klamie lepiej (i przekona to drugie, ze to wlasnie jemu sie zabawka nalezy).
To dziecko, ktore jest – w opinii doroslych – dobrze wychowane zazwyczaj odda zabawke (‘bo trzeba sie dzielic’ albo ‘nie wolno sie bic’).

Lobuz zazwyczaj wychodzi z wszystkiego obronna reka – napyskuje, namadruje sie, pokaze jezyka (innym dzieciakom, sie znaczy).
Dziecko dobrze wychowane nie zrobi niczego z powyzszych.

Lobuzy pojda palic ognisko. Dziecko dobrze wychowane wie, ze nie wolno, wiec pewnie nie pojdzie palic tego ogniska.

W zwiazku z tym dziecko dobrze wychowane uchodzi wsrod rowniesnikow za dupe wolowa.

I teraz dylemat dla rodzicow: czy wolimy, aby nasze dziecko bylo dobrze wychowane, a tym samym mialo przechlapane wsrod rowniesnikow (wszak nikt nie lubi dup wolowych), czy tez pozwolimy naszej pociesze na zachowania nie zawsze zgodne z naszymi pogladami aby nie bylo wyrzutkiem dzieciecego spoleczenstwa?


Spending hours in the sand pit (and watching children and how they behave) I draw a conclusion:

Either you have a child who is a bully, or you have a ‘pussy’ child.

Let me explain.

A toy goes to this child who is either stronger (and simply just takes the toy), or lies better (and manages to convince the other child that the toy should go to him).

The child who is – in the opinion of adults – well behaved – normally gives the toy away (because ‘we have to share’ or because ‘you can’t fight with other children’).

A bully normally gets what he wants – will talk back, speak a lot, stick the tongue out, will bully (other kids, that is).
A well behaved child will do nothing mentioned above.

Bullies will go to start fire. A well behaved kid knows it’s not allowed, so most probably he won’t go to do that fire.

And therefore a well behaved child is considered by his peers as a pussy.

And now parents have a dillema: do we prefer our child to be well behaved and therefore not popular amongst his peers (nobody likes pussies), or do we allow our kid to do things we are not happy with, just so that he is not an outcast in kids’ society?

A na egzaminie bylo tak

Weszล‚am sobie do sali. Komisja w dobrych humorach, wesolutcy, ลผartujฤ…, najpierw mi wyjaล›nili,
na czym bฤ™dzie polegaล‚ egzamin, jak to bฤ™dzie wyglฤ…daล‚o.

Nadszedล‚
czas na pierwsze pytanie: z socjologii. Zanim
jeszcze zaczฤ™ล‚am odpowiadaฤ‡, zaczeli mi zadawac pytania dodatkowe!!!!
Zanim jeszcze otworzyล‚am gฤ™bฤ™! No ล‚adnie, myล›lฤ™ sobie, jak oni
mnie bฤ™dฤ… tak dodatkowo pytaฤ‡, to ja leลผฤ™! Przecieลผ ja siฤ™ obstukaล‚am
jakiล› tam
faktรณw, i nic poza tym nie umiem!

No ladnie, mysle
sobie, to juz jestem pograzona! Ale udalo sie jakos, nawet czlonkow
komisji uraczylam wiedza, o ktorej pojecia nie mieli (pani od
socjologii miala, ale reszta nie). Z uznaniem glowa pokiwali, jak
indyki.

Drugie pytanie, z pracy. Recenzent sie pyta, czy wsrod
moich badanych zadnych problemow jezykowych nie bylo (bylo o parach
mieszanych, czyli zwiazkach dwujezycznych)?
– Zadnych.
– Ale naprawde zadnych? Ani takich, ani takich…. (i wymienia rozmaite problemy).
– Ani takich, ani takich.

Ona se pogadala, ja posluchalam, ale widze, ze zadowolona z tego mojego sluchania jest.

Pytanie trzecie. Wyciagam, a tu polityka zagraniczna (przewodniczacy komisji akurat byl od polityki).

– O nie! jeknelam.
– O, bardzo dobrze! ucieszyl przewodniczacy.
– O, wcale nie tak dobrze – odpowiadam.

Pytanie bylo o pol imperium.
Przewodniczacy mowi:

– To moze ja wytlumacze, co to jest pol imperium

Ja mu na to:

– To moze ja wytlumacze, co to jest pol imperium?

Wcale
mnie nawet nie uslyszal, i zaczal opowiadac o pol imperium. Jak sie
zorientowal, ze to ja powinnam mowic, a nie on, to mowi:
– Aaaa, no tak, prosze kontynuowac.

Ja mu na to:
– Wlasnie mi pan zabral piec minut gadania!

On na to:
– I bardzo dobrze.

Zaczelam
cos mowic, doslownie pol zdania, a on mi juz przerywa, i znow nawija
swoje. I tak dalej. W koncu zadal mi jakies pytanie, co odpowiedziec
nie wiedzialam, wiec palnelam:

– Moim zdaniem Amerykanie wymyslaja te wszystkie piekne doktryny aby zrobic sobie przykrywke na swoje niecne akcje.

W komisji siedzialo 3 Amerykanow, i 1 Polka ๐Ÿ™‚
Czlonkowie komisji spojrzeli sie po sobie, a przewodniczacy machnal reka i mowi:
– Eeeech, to taki typowo Europejski sposob myslenia! i sie zaczal smiac.

Podczas
calego egzaminu bylo sporo smiechu – z jakis powiedzonek, smiesznych
sytuacji… czlonkowie komisji dyskutowali pomiedzy soba na temat tego,
co ja powiedzialam (!), generalnie bylo calkiem fajnie.

Pozniej wyszlam, po naradzie zawolali mnie z powrotem, pogratulowali…

A jedna z pan w komisji mowi:

Ale masz piekne buty! W Katarze je kupilas? Juz nigdy nie zaloze takich
czlapakow (i pokazala na swoje buty na plaskim obcasie).

A zalozylam moje kurewskie buty.

Po egzaminie promotorka mowi do mnie:
– Ale pani podbila swoim komentarzem serce pana B. (przewodniczacego komisji).

I
znow potwierdzila sie regula, iz na egzaminach najlepiej byc
naturalnym, i nie udawac wiecej, niz sie wie. I poczucie humoru,
zwlaszcza z siebie samego, tez bardzo pomaga.


How the exam took place.
I entered the room. Teachers in good humours, laughing, having fun, first they explained how the exam will look like.

First question: sociology. Before I started speaking they started asking me additional questions!!!! Very good, I thouhgt, I’m cooked. I know some facts, but if they ask me additional things, I know nothing!

But I managed this question somehow. I even surprised these people with some knowledge and facts – sociologist knew these facts, but the rest didn’t know them.

Second question was about my thesis. Reviewer asked whether amongst people I had interviewed for my thesis there were no language problems (my research was about mixed marriages, that is about bilingual couples).

– None
– But really none? No these, no that, no nothing? (and she lists possible problems).
– Nor these, nor that, nor nothing.

She was talking, I was listening, but I can see she likes my listening.

Third question. I draw the question and it’s politics!!! (the main guy-examiner is from politics).

– Oh no! I moaned.
– Oh, very good! the main guy got happy.
– Oh, not so good – I answered.

The question was about quasi empire.
The main guy says:

– Let me tell you what a quasi empire is.

I said:

– Let me tell you what quasi empire is.

He didn’t even hear me and started telling about quasi empire. When he realized it’s supposed to be me who’s talking he said:
– AAAA, right, continue please.

I said:
– You just stole 5 minutes of my talking!
He said:
– And very good.

I started speaking, and before I got to the end of the sentence he interrupted me and started speaking again. And this is the way it went. Finally he asked me something, I didn’t know what to say, so I said:

– In my opinion Americans are making up these doctrines to cover up the nasty things they do.

Amongs the examiners there were 3 Americans and 1 Polish woman!!!

They looked at each other and the main guy waved his hand and said:
– Eeeee, this is typically European way of thinking – and he started laughing.

During the whole exam there was a lot laughing – from funny things said, funny situations…. they were discussing amongst each other what I had said (!), in general it was very ok.

Later on I left, they had little discussion about my results, they called me back, congratulated…

And one of the examiner ladies says to me:


You have lovely shoes! Did you buy them in Qatar? I’ll never wear such boring shoes as these (and she showed me her flat shoes).

And I was wearing my bitchy shoes.

After the exam my tutor says to me:
Po egzaminie promotorka mowi do mnie:
– You completely charmed profesor B. (the main guy).

And one more time it turned out to be true, that you should be natural during the exams, and don’t pretend that you know more than you actually do. And sense of humour is useful, especially ability to laugh at yourself.

Preteksty

Za Novaquiem, tworczosc p. Waligorskiego zupelnie na temat. A tu tylko 2 dni zostaly! Powiedzialabym ku..a, ale po co?

Preteksty

ลปeby nie braฤ‡ siฤ™ do pracy
Wymyล›lamy sobie rรณลผne sprawy
Wyciฤ…gamy z zapomnianych szuflad
Rรณลผne stare graty do naprawy
Jakieล› gniazdka elektryczne
Wtyczki, albo czฤ™ล›ci od samowara
ลปe to niby jest takie pilne
I ลผe trzeba naprawiฤ‡ zaraz

I ลผe zaraz po tej naprawie
To siฤ™ weลบmiemy do pracy ลผe aลผ ha!
A tymczasem wpadamy na pomysล‚
ลปe by trzeba wyprowadziฤ‡ psa

Wiฤ™c siฤ™ go wyprowadza na ulicฤ™
Albo powiedzmy na skwerek
A na skwerku nam siฤ™ przypomina
ลปe z administracji przyszedล‚ papierek
ลปeby wyล‚oลผyฤ‡ trutki
I do tych trutek nabieramy dziwnej ochoty
Ale zaraz jak wyล‚oลผymy
To siฤ™ weลบmiemy do roboty


Tylko ลผe nie tak zaraz
Bo jest telefon od Zyzia
I Zyzio nam zawraca gล‚owฤ™
Opowiadajฤ…c o swoich ciziach
Ach ten Zyzio! Jak on nam przeszkadza
Nareszcie odล‚oลผyล‚ sล‚uchawkฤ™
A my zaraz zaczniemy pracowaฤ‡
Tylko sobie zaparzymy kawkฤ™


Kawka jakoล› siฤ™ dล‚ugo parzy
A przy kawce bez gazety nijak
Piju, piju, czytu, czytu
Dzieล„ powoli za oknem mija
Trzeba by juลผ zapaliฤ‡ ล›wiatล‚a
A na biurku przepalona ลผarรณwka
Dalej ลผesz po zapasowฤ… ลผarรณwkฤ™
Do pewnego starego kufra

A tu juลผ jest transmisja w telewizji
I w dodatku przyszli goล›cie
I w rezultacie siฤ™ okazuje
ลปe zamiast popracowaฤ‡ i napisaฤ‡ wierszyk
Napisaliล›my kompromitujฤ…cy wykaz
Rรณลผnych gล‚upkowatych czynnoล›ci
ลปeby nie braฤ‡ siฤ™ do pracy…

Skopiowane z internetu.

A to znacie?

A to znacie?

Gdy musicie:

a). uczyc sie; lub
b). zrobic cos nieprzyjemnego; lub
c). zrobic cos, czego absolutnie nie lubicie robic

to czy:

1). natychmiast robicie to, co akurat powinniscie zrobic (a, lub b, lub c), czy tez
2). wymyslacie sobie najprzerozniejsze inne zajecia, byle tylko odwlec ostateczny moment rozpoczecia nielubianej czynnosci jak najdluzej sie da?

Ja odwlekam. Zamiast probowac zrozumiec, dlaczego polityczne komitety sa takie wazne dla amerykanskiej polityki ja bujam w oblokach. A raczej moje dziecie buja, jako rezultat mojego odwlekania.

Placzliwy Adam

Dzieci nigdy mnie nie lubily. Zawsze na moj widok plakaly. Tlumaczylam to sobie tym, iz jestem zbuntowana nastolatka, z rozwianym wlosem, ubrana w dziwne ciuchy, i generalnie wygladajaca jak czarownica.

Potem nieco sie zmienilo, dzieci zaczely mnie lubic, niektore nawet sie do mnie usmiechaly!

Az do teraz. Gdy mnie Adas zobaczyl pierwszy raz, momentalnie zaczal plakac! Nie poznal mnie, pomyslalam sobie. No trudno.
Ale tak jest do dzisiaj, caly czas. Za kazdym niemalze razem, gdy tylko na mnie spojrzy, placze.
Matka go usypia, on juz prawie spi, oczko mu sie otworzy, jak akurat mu sie nawine na linie wzroku, to placze.
Usmiecham sie do niego, probujac przyjazn nawiazac, on placze.
Daje mu zabawke, on placze.

A placz w cholere, pomyslalam w pewnym momencie.

Oto placzliwy Adam.

A moze jednak baby niewinne?

No a wczoraj departamentย  ruchu zaprzeczyl, ze jakoby wini kobiety za korki na ulicach.

Podobno
znany nam poniekad Colonel z poprzedniego wpisu powiedzial, iz
pozwolenie katarkom na jazde samochodem zwiekszylo liczbe KIEROWCOW, a
nie KORKOW.

Zwazywszy, iz traffic jam i driver po angielsku brzmi prawie tak samo, to calkiem prawdopodobne, ze dziennikarz popelnil pomylke i sie przeslyszal.

Colonel
dodal wczoraj rowniez, ze do zwiekszonej ilosci samochodow na drogach
przyczynily sie nie tylko baby, ale takze poprawa sytuacji
ekonomicznej, oraz fakt, iz wiekszosc rodzin (katarskich, podkreslam)
zatrudnia teraz dwoch lub trzech kierowcow (pewnie po jednym dla kazdej
zony).
Za nieocenionym Gulf Times.


And yesterday the traffic department denied that it had blamed women for traffic jams.

Supposingly
known to us from previous entry Colonel had said, that allowing women
to drive increased the amount of DRIVERS on the road, not TRAFFIC JAMS.

Providing that traffic jam and driver sounds very similar, it’s higlhy likely that the journalist just overheard the Colonel.

Colonel added yesterday also that the increased amount of cars on the roads
is
also a result of better economic conditions and the fact that most
families (Qataris) employ two to three drivers (probably one for each
wife).
Gulf Times.