Pisalam juz, iz robotnicy przyjezdzaja tutaj glownie z Pakistanu, Nepalu, Filipin, oraz Indii. Pisalam rowniez, ze latwego zycia tutaj nie maja.
W sobotniej gazecie Gulf Times jest artykul o ich sytuacji. Pozwole sobie wykorzystac fragmenty.
Sprawa dotyczy ponad 500 pracownikow jednej z firm budowlanych.
Robotnicy:
– nie maja wizy = sa tutaj nielegalnie, a co za tym idzie nie moga wyjechac do swojego kraju, nie moga nawet wyjsc na ulice w obawie, ze zostana zlapani. Miesiacami jedyne, co maja, to praca, i ich obozowisko po pracy. Ha, nie nalezy im sie nawet opieka lekarska. W zwiazku z tym pracodawcy odmawiaja np. zabrania ciezko chorych robotnikow do szpitala.
– dwoch Nepalczykow, ktorzy wyszli ‘na miasto’, nigdy nie wrocilo do obozowiska. Zostali schwytani przez policje za brak wizy, i wsadzeni do wiezienia.
– zarabiaja 600 riali na miesiac. Przypominam, ze kilogram najtanszej mortadeli kosztuje okolo 30 riali.
– musieli zaplacic okolo 6000 riali aby uzyskac wize (ktorej nie uzyskali). Pieniadze zdobywali w rozny sposob, najczesciej pozyczajac na wysoki procent. Teraz, zarabiajac 600 riali, nie tylko musza utrzymac siebie, swoich najblizszych w rodzinnych krajach, ale rowniez musza splacac pozyczke i procenty od niej.
– co najgorsze, wielu z pracownikow nie dostaje pensji. Bo nie ma pieniedzy? Nie wiem. W kazdym badz razie nie placi sie im na czas.
– do domu jezdza bardzo rzadko – nie pozwala sie im. Jeden z Nepalczykow jest w Katarze od 8 lat, przez ten czas pojechal do domu 1 (jeden) raz.
– pewnego dnia pracodawca przejechal pracownikowi po nodze. Ot tak. Wyzwiska sa na porzadku dziennym.
Ci ludzie pracuja w warunkach tak ciezkich, ze wiekszosci z nas az trudno sobie to wyobrazic. Kiedys czytalam o jednym robotniku, ktory pracujac w tak wielkich upalach odwodnil sie do tego stopnia, ze nie mogl mowic wyraznie. Pracuja w tak ciezkich warunkach, a sa traktowani jak zwierzeta. Jedynie dlatego, ze maja ciemna skore, i pochodza z biednych krajow. W sumie gdyby sie zastanowic, to jest dokladna replika niewolnictwa w Stanach Zjednoczonych dwa wieki temu. Charuja jak woly, bez placy, i sa wlasnoscia swojego pana.
This is from an article about situation of workers in Qatar. The article (in English) can be found in Gulf Times (here).