Jest cos niesamowicie podniecajacego i ekscytujacego w spotykaniu ludzi z sieci. No bo tak: najczesciej nie wiadomo, jak ta osoba wyglada, co robi, co lubi, i w ogole nic nie wiadomo o tej osobie.
Smieje sie, iz przez Mazusy stalam sie brama powitalna dla Polakow przyjezdzajacych do Kataru, w ten sposob poznalam juz kilkoro.
No i wczoraj mialam sie spotkac z jedna moja czytelniczka, ktora, bedac juz w Katarze, przypadkiem znalazla Mazusy. Wiedzialam tylko tyle, ze jest blondynka, i ma meza Araba.
Przed spotkaniem mialam oczywiscie dylematow moc, i mowie do Matt’a:
– Ty, sluchaj, jak on jest Arabem, to przeciez ja nie moge sie ubrac w nic zbytnio odwaznego, bo moge jego uczucia obrazic, prawda?
– I moze nie podajmy im reki, co? Bo Muzulmanie nie powinni podawac reki kobietom, a jesli ona rowniez stala sie Muzulmanka, to nie powinna podac reki tobie…
– Myslisz, ze bedzie w chustce? Eeee, chyba nie, skoro pisze, ze jest blondynka, to chyba nie zakrywa wlosow?
Zreszta, oni tez mieli dylematy: zastanawiali sie, czy my moze starzy jestesmy? Bo gdzies dawno temu zamiescilam zdjecie z herbatki u Ritz’a, i AMO powiekszyla to zdjecie, bo w tle byla jakas kobieta, i ta kobieta byla starsza (nic dziwnego, bo to byla mama lub babcia Matt’a).
Oj, spotkanie AMO i jej meza zaskoczylo nas niezmiernie. On byl najbardziej niearabskim Arabem jakiego kiedykolwiek poznalam, a ona byla najbardziej niearabska zona, jaka sobie mozna wyobrazic!
Ona ubrana w bluzke na ramiaczka i bardzo obcisle spodnie, on mowiacy idealnie po polsku i rozmawiajacy o piciu piwa!
Czas nam mijal blyskawicznie, a liczba tematow do rozmowy wydawala sie bez konca: jak to mieli dwa sluby, jeden polski, jeden arabski; jak ona sie oburza, ze on nie chce jej dac buzi na ulicy (w Katarze); jak to jego rodzice sa dosyc konserwatywni, i AMO nie powinna nosic bluzki na ramiaczka w domu; i ze jak go poznala, to sie bardzo wzdrygala przed znajomoscia z Arabem, a pozniej to pisala smsy do siostry, ze ‘ten Arab jest zajebisty’.
Znow sie spotykamy w piatek, tym razem wybierzemy sie na cmentarz katarski. I tylko szkoda, ze AMO i jej maz wyjezdzaja juz w poniedzialek. Takie to niestety zycie na wygnaniu: poznaje sie ludzi, zaczyna sie ich lubic, a potem oni wyjezdzaja. π¦
I translated into English, but it dissapeared. I can’t translate it again! It’s about friedns we met yesterday, through the net, and we met in real world.