– Mezczyzni maja… hmmm… cos w rodzaju wegorza – jakala sie Mameha. – Kobiety nie. Mezczyzni tak. Wisi…
– Chyba rozumiem, o czym mowisz – wtracilam. – Nie wiedzialam tylko, ze nosi nazwe "wegorz".
– Bo to nie jest prawdziwy wegorz – tlumaczyla Mameha. – Nadajemu mu takiem iano dla latwiejszego zrozumienia. Mysl wiec o nim w ten sposob. Chodzi o to, ze wegorz cale zycie poszukuje dla siebie domu. A co jest u kobiet? Jaskinia, w sam raz dla wegorza. Z tej jaskini co miesiac wycieka nieco krwi, gdy "chmury przeslanaiaja ksiezyc", jak to czasami powiadamy. (…)
– Moze nie wiesz, ze wegorz lubi znaczyc swoj rewir – ciagnela Mameha. – Kiedy znajdzie odpowiednia jaskinie, wierci sie i przesuwa tylko po to, zeby… no, zeby sie upewnic, ze mu naprawde dobrze. Jak juz dojdzie do wniosku, ze wszystko w porzadku, robi znak… Pluje. (…)
Mezczyzni to lubia. Bardzo lubia. Wsrod nich sa tez tacy, co przez cale zycie szukaja nowych domow dla swoich wegorzy. Cenia sobie jaskinie, w ktorych nigdy przedtem nie mieszkal inny wegorz. Rozumiesz? Nazywamy to "mizuage".
– Mizuage?
– Ten pierwszy raz, kiedy twoja jaskinia daje schronienie wegorzowi. To wlasnie mizuage.
No, opis jak znalazl na wiele okazji: dla kilkulatka, pytajacego skad sie biora dzieci, albo dla nastolatki, ktora jedzie na oboz z kolegami, albo….
Fragment ksiazki Wyznania Gejszy. Arthur Golden.

