Dom dla wiszacego wegorza

– Mezczyzni maja… hmmm… cos w rodzaju wegorza – jakala sie Mameha. – Kobiety nie. Mezczyzni tak. Wisi…
– Chyba rozumiem, o czym mowisz – wtracilam. – Nie wiedzialam tylko, ze nosi nazwe "wegorz".
– Bo to nie jest prawdziwy wegorz – tlumaczyla Mameha. – Nadajemu mu takiem iano dla latwiejszego zrozumienia. Mysl wiec o nim w ten sposob. Chodzi o to, ze wegorz cale zycie poszukuje dla siebie domu. A co jest u kobiet? Jaskinia, w sam raz dla wegorza. Z tej jaskini co miesiac wycieka nieco krwi, gdy "chmury przeslanaiaja ksiezyc", jak to czasami powiadamy. (…)
– Moze nie wiesz, ze wegorz lubi znaczyc swoj rewir – ciagnela Mameha. – Kiedy znajdzie odpowiednia jaskinie, wierci sie i przesuwa tylko po to, zeby… no, zeby sie upewnic, ze mu naprawde dobrze. Jak juz dojdzie do wniosku, ze wszystko w porzadku, robi znak… Pluje. (…)
Mezczyzni to lubia. Bardzo lubia. Wsrod nich sa tez tacy, co przez cale zycie szukaja nowych domow dla swoich wegorzy. Cenia sobie jaskinie, w ktorych nigdy przedtem nie mieszkal inny wegorz. Rozumiesz? Nazywamy to "mizuage".
– Mizuage?
– Ten pierwszy raz, kiedy twoja jaskinia daje schronienie wegorzowi. To wlasnie mizuage.

No, opis jak znalazl na wiele okazji: dla kilkulatka, pytajacego skad sie biora dzieci, albo dla nastolatki, ktora jedzie na oboz z kolegami, albo….

Fragment ksiazki Wyznania Gejszy. Arthur Golden.

Dwa mniej

Dzis znow sie stawalam mumia. Przed zawijaniem kosmetyczka mnie zmierzyla. Kurcze, bioderka schudly od ostatniego razu o 2 centymetry! Poimo tego kilograma smalcu, ktory przez tydzien zezrlam! Bez zadnego mojego wysilku!

Naprawde, nie wierzylam w to, no nie wierzylam, ale jak tu nie wierzyc?

Frytka i Zubilewicz

Koncert powital nas deszczem. Caly dzien na przemian, bylo slonce,
albo padalo. Zatem sporo czesc imprezy spedzilismy chowajac sie pod
drzewem, bo oczywiscie o parasolu zadne z nas nie pomyslalo.

Na
szczescie okolo godziny 16:30 pojawil sie Tomasz Zubilewicz (to ten
sympatyczny pan od pogody), i przyniosl slonce – odkad sie pojawil TZ,
deszcz jakby za dotknieciem magicznej rozdzki zniknal.

Oprocz
pana Tomasza prowadzacymi byli: Joanna Kurowska, pani z dziennika Jacka
Fedorowicza (nie pamietam nazwiska, niestety), oraz slynna w niektorych
kregach Agnieszka Frykowska vel Frytka (to ta gwiazda Big Brother’a i
Baru).

Koncert okazal sie licytacja bardziej, niz koncertem.
Licytowano najrozniejsze rzeczy, obrazy, pilki z podpisami pilkarzy
polskich reprezentacji (jedna poszla za 600 pln), koszulki, torty,
obrazki malowane przez dzieci, a nawet dywan (za 300 zlotych
sprzedany). Byly rowniez wystepy dzieciakow.

Nie wiem, ile
pieniedzy udalo sie zebrac, ale pewnie kazdy grosz sie przyda. A
najpiekniesze jest to, ze spoleczenstwo w moim miasteczku jest naprawde
biedne (przy okolo 70% bezrobociu trudno, aby bylo inaczej), a jednak
znalezli sie ludzie, ktorzy gotowi byli kupic ciasto za 200 zlotych czy
obrazki malowane przez dzieci za 100 zlotych.

Migawki z imprezy ponizej.


The concert welcomed us with rain. All day it was either raining, or it was sunny. So a big part of the due we spent under a tree, trying to hide from rain. Because none of us thought about an umbrella, of coruse.

Luckily about 16:30 a guy who talks about weather on TV appeared, and looks like he brought sun with him.

Apart from him there were also some other famous people from TV. And also one "star" from Big Brother.

A concert was rather an auction, than a concert. They were bidding various things, balls with signatures of football players from national teams (one of them was sold for 600pln), Tshirts, cakes, pictures painted by children, and even a carpet (sold for 300 PLN). There were also dances, shows, and singing performed by children.

I don’t know how much money was collected, but I’m sure every penny will be very useful. And the most beautiful thing is that although people in my town are very poor (no surprise here, unemployment is around 70 percent), they were willing to buy a cake for 200 pln or pictures painted by children for 100 pln.

Photos from the party above.

Dla Piotrusia

Moja mama wyjezdza juz za kilka dni… juz w czwartek. Znow sie nie zobaczymy przez kolejne pol roku, nie, siedem miesiecy tym razem.

Dzisiaj jest jej ostatnia niedziela z nami. Zatem wybieramy sie na koncert.

Koncert jest dla Piotrusia. Piotrus ma dwa latka, dwa i pol. Mial guza mozgu, chemioterapie… Bedzie telewizja, znani ludzie. Beda zbierac pieniadze na leczenie Piotrusia. Jeden z lekarzy w naszym miescie stracil zone jakis czas temu. Tez zbierali pieniadze na jej leczenie. Lekarz ten oddal wszystkie te pieniadze, 13 tysiecy, niewykorzystane, bo zona umarla, dla Piotrusia.

Nie chce myslec o tym, ze zycie tak szybko ucieka, a my tak malo z niego bierzemy. Malo tez dajemy…


My mum is leaving in few days, on Thursday. Again, we won’t see for seven months.

Today is her last Sunday with us. So we’re going for a concert.

The concert is for Piotrus. Piotrus is two and a half. He had brain cancer , now they’re treating him with chemoterapy. There will be TV, famous people. They’ll collect money for treatment for Piotrus. One of the doctors in my town lost his wife some time ago. People were collecting money for her treatment as well. This doctor gave all this money, 13 thousand PLN, unused, because his wife died, for Piotrus.

I don’t want to think about how quickly life goes away, and how little we take from it, and how little we give….

Tak jak w cipke

Babcia trzyma pilke pomiedzy nogami.

Cezary trzyma pompke.

Beda pompowac pilke.

Czarek wklada bolec od pompki w dziurke w pilke.

Zuzia radosnie: Tak jak w cipke!

Moja mama patrzy na mnie ze zgroza. Czego ja tego dziecka ucze?

Ja mysle ze zgroza: Skad to dziecko takie rzeczy wie?

Pytam sie spokojnie: Co jak w cipke?

Zuzia: No, jak w cipke.

Ja: Ale co jak w cipke?

Zuzia, poirytowana: No, jak jestem chora, to mi wkladasz w cipke! (gwoli wyjasnienia: termometr w pupe jej wkladam).


Babcia (grandma) is holding a ball between her legs.

Cezary is holding a pump.

They are going to pump up the ball.

Cyarek is putting the pump inside the hole in the ball.

Zuzia,
with huge smile: Like in the cipka (cipka is a vagina, a kiddies word
for it, I don’t know how it could be translated into English).

My mum is looking at me with disgust. What am I teaching this child?

I am thinking with disgust: Where does she learn things like that?

But I’m asking calmly: What like in the cipka?

Zuzia: You know, like in the cipka.

Me: But what do you mean?

Zuzia,
impatiently: You know, when I’m sick, you put in my cipka…
(explanation: I put a thermometer in her bum, to check the temperature).

Jedzenie / Food

Polskie jogurty sa najlepsze. Serio. Angielskie smakuja bardzo sztucznie. Katarskie to sam cukier, z mala zawartoscia jogurtu. W Katarze przestalam jesc jogurty calkowicie. A przeciez  bylam taka jogurciara, ze Matt’a, jak go poznalam, zarazilam miloscia do jogurtow (nie jadal w ogole).

Podobnie jest z polskim chlebem, jest najlepszy na swiecie. I wedliny, tez mi nasze najbardziej smakuja (porownuje sobie polskie, katarskie, angielskie, i amerykanskie).

Po polskim winie glowa mnie nie boli.

Pewnie jest jeszcze sporo innych rzeczy, ktore ‘polskie sa najlepsze’.

I tak sie zastanawiam. Czy to dlatego, bo polskie rzeczywiscie jest najlepsze, czy tez moze moje kubki smakowe tak sie przyzwyczaily? Czy moze wracam do smakow, ktore znam, i to one wydaja mi sie najlepsze, dlatego, bo jestem do nich przyzwyczajona?


Polish yoghurts are the best. Seriously. English yoghurts taste artificial. Qatari ones are pure sugar, with small amount of yoghurt. In Qatar I stopped eating yoghurts totaly. And I used to love them – thanks to me Matt started eating them after he came to Poland (he didn’t even touch them before).

The same is with Polish bread, it’s the best in the world. And meats (sausages, cold cuts), I like Polish most as well (I compare Polish, Qatari, English, and American).

I don’t have a headache after Polish wine.

Probably there are many other things which are ‘Polish is the best’.

And I’m thinking. Is it because Polish indeed is the best, or because my taste buds are used to it, and therefore they consider it the best , because they know it? Maybe "Polish is the best" only because this is what I’m used to?

Blada dupa / Pale ass

Mialam dziwny sen. Snil mi sie nieznajomy facet, ktory latal po korytarzu (ja stalam w pokoju, drzwi otwarte) w samych majtkach i skarpetkach. I ten facet, niezmiernie chudy i niezmiernie blady, strzelal gumka z majtek (odciagal majtki od ciala, i puszczal, a gumka o ten chudy brzuch, pstryk!), zeby zwrocic moja uwage.

Lata, i pstryka, w te i wewte. Leci, pstryk. Wraca, pstryk, ta gumka.

Poniewaz ja sie nie patrzylam, wiec uznal, ze potrzebuje bardziej drastycznych srodkow. Zdjal te gacie, i z gola dupa zaczal latac, znow w te i wewte. W pewnym momencie zrobila mi sie stop klatka, i zobaczylam ta jego przerazliwie chuda, i przerazliwie blada dupe. Z wielkim, czerwonym pryszczem na srodku.

I sie obudzilam. Kie licho? Ktos sie przyznaje do tej dupy?


I had a strange dream. I dreamt of a guy whom I don’t know. He was running along the corridor (I was standing in the room, the door was open) wearing only his socks and underwear. And this guy, extremely skinny and extremely pale, was using the rubber from his underwear to make noise, to attract my attention (he pulled pants away from his body, then let it go, and the pants, when hitting his skinny belly, were making noise. I hope you know what I mean).

So he’s running and making this noice. Here and back.

Because I didn’t look at him, he decided he needs more drastic means. He took his underwear of, and with naked bum again started running there and back, along the corridor. At one point I had a freezed frame, where I saw his extremely skinny, and extremely pale ass. With huge, enermous red spot in the middle of his cheek.

And I woke up. Any idea whose ass it was?

Tak wygladam :) / This is how I look

A oto jak mi egiptos swietnie dziala. Dziala, i dziala. Jak dzialac nie przestanie, to chyba sie wybiore na odsysanie tluszczu 😉


And this is how egiptos is working. It’s working and working. And if it doesn’t stop working, I think I’ll have to go for liposuction 😉

Polskie wino / Polish wine

Wczoraj do 1 w nocy rozmawialam z promotorka na temat (kolejnych) zmian w mojej pracy. Im wiecej mowila, tym wiecej pilam. Wypilam podczas tej rozmowy butelke wina. Wino w Polsce jakos mniej alkoholowe, bo po butelce w Katarze nie bylabym w stanie mowic. A tu nic, nawet do mnie docieralo z przerazajaca jasnoscia co ona mowila 🙂 nawet notatki robilam!

A dzis do roboty! Poprawiamy, wycinamy, dopisujemy….


Yesterday I was talking to my tutor until 1 a.m. about (further) changes to my thesis. The more she was talking, the more wine I was drinking. I drunk a whole bottle of wine. Wine in Poland must be less alcoholic, because after a whole bottle of wine in Qatar I wouldn’t be able to speak. And yesterday nothing, I could clearly understand what she was talking about and even to take notes 🙂

And today, back to work. Changing, cutting, writing more….