Zamorduja nas!!! / They’re gonna kill us!

Godzina 20. Dzwoni dzwonek do drzwi. Ja z pasta do zebow na gebie (pryszcza lecze) uchylam drzwi.

A tam stoi factet, z olbrzymim pudlem, a w tym pudle krajzega czy jakies inne zabojcze narzedzie.

– Taaak? mowie niepewnie.

Facet
sie na mnie patrzy zdezorientowany, ja na niego jeszcze bardziej. Za
facetem stoi chlopak, tez podejrzanie wygladajacy. Nie odzywajac sie do
mnie ani slowa zaczynaja pomiedzy soba dyskutowac, ze moze pomylili
bloki, albo co?

Po chwili odzywa sie kobieta, ktora stala na schodach, i ktorej nie bylo widac.
– Jak to nie tutaj?? Tutaj! Mowi, i zaczyna podchodzic do drzwi.

Tak sie wystraszylam, ze zamknelam im drzwi przed nosem.

Po chwili opowiadam ta historie siostrze i jej narzeczonemu.

– No mowie wam, przyszli nas zabic. Napad zrobic. I tak podejrzanie wygladali! (bo od razu mi sie Chmielewska przypomniala).

Dagmara i Slawek nie wiedza co powiedziec.

No to Slawek wyjrzal przez okno. Za chwile smiejac sie mowi:
– To moj kolega. Krajalnice do plytek mi przyniosl.

Nie musze mowic, ze mi sie glupio zrobilo 🙂


8 p.m. A door bell rings. I open the door, with toothpaste all over my face (I was curing spots).

Behind the door there is a man, with huge box, and in this box some kind of a sharp, killing looking like tool.

– Yeees? I say very unsure on what’s going on.

The man looks at me, confused, and I look at him, confused even more. Behind this man there is a guy, who is looking very suspiciously. Without saying a word to me they start a discussion, that maybe this is a wrong flat, or something?

After a moment I hear woman’s voice, she was standing on the stairs, and I didn’t see her before.

– What you mean not here?? Here! She says, and starts walking towards the door.

I got scared, and I closed the door.

After a second I was telling this story to my sister and her fiance.

– I’m telling you, they came here to murder us! And they looked so fishy!

Dagmara and Slawek didn’t know what to say.

So Slawek looked out of the window. And suddenly he starts laughing, and says:

– This is my friend. He brought me a tool to cut floor tails.

I don’t have to add that I felt very stupid.

Moje nowe oblicze / My new image

Zachcialo mi sie odmiany, i poszlam do fryzjera. Zmienilam wlosy
diametralnie, hi hi hi. Jak na mnie, to szczyt odwaznosci 🙂 Oto efekty:

p.s. Ci co mnie znaja wiedza, ze zmiana jest prawie zadna :


I
wanted a change, so I went to a hairdresser. I changed my hair
drastically, in my opinion. These, who know me, won’t notice any
difference though 🙂

Jak czarowac straz miejska

A wiecie, ze nie wolno parkowac 10 metrow przed i za przejsciem dla pieszych? Ja juz wiem.

A mandatu nie ma. Albo mam takie szczescie, albo jestem taka czarujaca 😉

Poszlam, a tam jakis pijany wariat straznikowi miejsciemu nerwy szarpal i humor psul. Co mnie obchodzilo o tyle, ze ja mialam byc nastepna, i na dobrym humorze straznika mi zalezalo.

Podchodze w koncu do niego, i niesmialo stekam, ze ja dostalam taki oto papierek.

– Prawo jazdy, dokumenty wozu i ubezpieczenie! strzela jak z karabinu straznik.

Oczywiscie pod tym wzgledem to ja jestem typowa baba, i nic w torebce znalezc nie moglam. Wyciagam zasmarkane chusteczki, portfele, telefony, globulki dopochwowe, plyte cd, kabel do aparatu, i inne tego typu atrakcje. A on tylko patrzy… W koncu mowie:

– Prawa jazdy nie mam.
– No to jak, bez prawa jazdy jezdzi Pani?
– No nie jezdzi. Jak jezdzi, to ma prawo jazdy.

Ale poszperalam jeszcze troche, i znalazlam. Zaczal ogladac, sprawdzac, czytac. Wszystko bylo w porzadku, wiec sie wzial za wyklad.

– Zeby byla calkowita jasnosc, mowi, za parkowanie na pasach, 10 metrow przed i za, bla bla bla, grozi kara maksymalna do 300 zlotych, i 1 punkt karny.
– O cholera! mi sie wypsknelo, bo sie spodziewalam maksymalnie stowy.
– Jak Pania stac, to moze sobie Pani tak jeszcze 24 razy parkowac – on mi na to.
– No, raczej nie stac… mrucze.
– No i co ja mam z Pania zrobic? pyta on sie.

Ja bym mu mogla powiedziec, co on moglby ze mna zrobic, ale meza mam, on zone zreszta tez, wiem, bo obraczka mu lyskala, wiec sie w jezyk ugryzlam, i mowie:

– To moze tylko ustnie mnie Pan potraktuje, jakies upomnienie mi Pan walnie, albo co?
– Za takie wykroczenie upomnien sie nie wali. Byla juz Pani u nas?
– Eeee, chyba nie, bakam niesmialo, bo nie bylam pewna, czy maja w rejestrze moj poprzedni wybryk z chlopakiem niewiernym.

Sprawdzil, sprawdzil, i chyba nic nie bylo, bo mowi do Zuzi tak:

– Zuzia, lubisz lalki? A moze inne zabawki?
– Lalki.
– To niech ci mama kupi lalke. I taka duza czekolade. I soczek. A i tak jej duzo pieniedzy zostanie (to juz bylo do mnie). Do wiedznia.

No to dowidzenia. Ucieklam, zanim sie rozmyslil.

Opowiesci dla policji / Stories for the police

Wczoraj dostalam mandat. A w zasadzie wezwanie do strazy miejskiej. Za parkowanie na przejsciu dla pieszych. A gdzie ja tam na przejsciu stalam, dupe tylko na pasach mialam, nie swoja, znaczy sie, tylko malucha.

Mialam sie stawic do 13 dnia wczorajszego, ale jak wezwanie zobaczylam, byla juz 14. Zatem nie poszlam. Pojade moze dzisiaj. Ciekawe, co im mam powiedziec?

Kiedys tez dostalam takie wezwanie. Poszlam, i udajac wkurzona do granic mozliwosci zaserwowalam straznikom historie, iz jechalam, i nagle zobaczylam mojego chlopaka z inna dziewczyna, wiec nie myslac wiele zatrzymalam samochod, i wysiadlam, aby mu awanture zrobic. Przepraszam bardzo, ale nie patrzylam, czy tam jest zakaz czy nie ma. I moga mi wlepic mandat, bo tak w ogole to wszyscy faceci to swinie, skwitowalam na koniec (w towarzystwie wiekszosci mezczyzn i jednej kobiety. Kobieta ze zrozumieniem pokiwala glowa). I wybuchnelam placzem (bo pomyslalam o wysokosci mandatu).

Chyba bylam przekonujaca, bo mandatu nie dostalam, w dodatku panowie poradzili mi, abym w dupe kopnela tego mojego chlopaka.

Ciekawe, co im dzisiaj powiem… chyba mi sie mlodziencza wena w wymyslaniu skonczyla, bo mi nic do glowy nie przychodzi 🙂


Yesterday I got a ticket. And actually a note saying I have to to to police station. For parking on pedestrian crossing. And by no means was I on pedestrian crossing, just the back of the car was!

I was supposed to go there at 1 p.m. yesterday, but when I saw the ticket, it was already 2 p.m. So I didn’t go. Maybe I’ll go today. I’m thinking what shall I tell them?

Long time ago I also got a note like this. So I went there, pretending to be pissed off incredibly. And I told them a story that I was driving, and suddenly I saw my boyfriend with another girl, so without any further thinking I stopped the car and got out of it to give my boyfriend bollocks. I’m very sorry, but I didn’t pay attention whether there is no parking sign or not. And that they (police) can give me a ticket if they want to, as all men ar pigs anyway (on the station there were mainly men, and one woman. The woman nodded understandingly when I said that). And I started crying (because I thought about the amount of money I will have to pay for wrong parking).

I think I was convincing, as I didn’t get the ticket, and additionally the men told me to kick my boyfriend’s ass and leave him.

I’m thinking what shall I tell them today. I think my youthful imagination is drained out, I have no idea what story I could tell police today 🙂

O wygolonych nimfetkach / About shaven nimfets

Poszlam do specjalisty od grzybic w pochwie, nadzerek, uplawow, antykoncepcji, ciazy i tym podobnych przyjemnosci.

Na wstepie zadal mi pytanie, czy mam tate.
– Zmarl miesiac temu – mowie.
– Acha. A wujka ma?
– Nie ma.
– Acha. A wie pani, ze 50% mezczyzn po piecdziesiatce ma prostate?

No i tak mnie ta prostata raczyl przez nastepne 20 minut.

Pozniej sie dowiedzialam (7 razy) iz:

  1. Nie mozna nosic tamponow, a trzeba podpaski;
  2. Nie mozna nosic stringow, a trzeba bawelniane majtki;
  3. Nie mozna sie kapac, a trzeba brac prysznic.

Pozniej zwierzyl mi sie, iz przychodza do niego nimfetki, calkowicie wygolone na cipce. I ze to tez niezdrowo. Mozna i owszem, nozyczkami wlosy przycinac, ale calkiem sie golic nie mozna.

Po nimfetkach przyszlo kolejne zwierzenie: kobiety to maja przechlapane, bo miesiaczka, ciaza, porod, a na koniec menopauza, a facet jak sie urodzil, tak umrze, bez dodatkowych atrakcji.

A tak w ogole to kobieca anatomia jest beznadziejna, bo w pochwie to jest tyle bakterii, ze to "az jest oblesne". I po tym czterdziestominutowym monologu, z grymasem wyrazajacym zniesmaczenie, zapytal mnie z czym przyszlam.

Zycze milego dnia, i udanych igraszek wieczornych.


I went to a specialist from fungus in vagina, contraception, pregnancy, and other stuff like that.

First thing he asked me was whether I have a father.
– Died a mont ago – I said.
– Ok. And do you have an uncle?
– No.
– Ok. And do you know that 50% of man 50 years old and older have problems with prostate?

And he was telling me everything about prostate. For next 20 minutes.

Later on I found out (7 times) that:

  1. You can’t use tampons, you have to use pads;
  2. You can’t wear strings, you have to wear cotton undies;
  3. You can’t take baths, you have to take showers.

Later on he told me that sometimes to his office come ‘nimfets’, completely shaven on their pussies. And that it is not healthy as well. You can, of course, cut the pubic hair with scissors to make it shorter and better trimmed, but you mustn’t shave it off completely.

After the ‘nimfets’ it was time for another confession: women are in an extremely disadvantaged position, because periods, pregnancy, labour, and at the end menopause, and men, no problems like this, they live all their life happily and with no aggravations.

And in general female anatomy is hopeless, because in vagina there is so much bacteria, that it is disgusting. And after this 40 minutes long monologue, with a face showing disgustment, the doctor asked me what is my problem.

Have a nice day and enjoy sex tonight.

Zapierdalantus

Konczy sie moj pobyt w Polsce powolutku. Oczywiscie przez caly miesiac siedzialam na dupie i opierdalantus, a teraz, kiedy juz ostatnie dni, to jest dla odmiany zapierdalantus. Bo i to, i tamto trzeba zrobic, i tych i tamtych odwiedzic, i to i tamto trzeba kupic coby to Kataru zabrac….

A w domu cyrki odchodza, ale nie bede pisala, bo za prywatne to sprawy.

Biedronka / Ladybird

W Katarze nie ma biedronek (przynajmniej ja nie widzialam). Ta tutaj to czystej krwi polska biedronka. Na poczatku znajomosci z Mattem zastanawialismy sie, czy np. polska osa dogadalaby sie z angielska osa, a moze one podobnie jak ludzie, maja inne ‘brzeczenia’? Do tej pory nie wiemy.


There are no ladybirds in Qatar (or at least I didn’t see any). This ladybird here is pure Polish blood. When I met Matt we were thinking whether e.g. a Polish wasp could communicate with an English wasp? Or maybe they, like people, have different "languages"? We still don’t know.

Biedronka

Zanim umrzemy / Before we die

Przeczytalam gdzies na gazecie watek o pieciu rzeczach, ktore chcialbys/chcialabys zrobic przed smiercia.

I tak sobie pomyslalam, ze wiekszosc z nas marzy o pewnych rzeczach, ktore chcialaby zrobic, ale przewaznie ich nie realizuje z banalnych powodow: bo albo nie zdaje sobie sprawy, ze to wlasnie chca zrobic, albo do tego nie daza, nie wierzac, ze im sie uda.

Zatem ja postanowilam zrobic pierwszy krok, i sobie te moje marzenia uzmyslowic.


I read recently a question: What are five things you would like to do before you die?

And I thought, that most of us have dreams, things they would like to do, but most often they don’t realize their dreams for really trivial reasons: either because they don’t realize their dreams (don’t know what they really want to do), or because they don’t try to realize their dreams, because they don’t believe they can do it.

So I decided to make the first step, and put down what my drams are.

Dobrzy ludzie i ja zla / Good people and me bad.

Bardzo czesto mnie zaskakuje dobroc ludzka. Taka zupelnie bezinteresowna. Az sie glupio czuje, ze ja nie jestem dobra.
No bo na przyklad mamy znajomych, ktorzy udostepnili pokoj w swoim wlasnym domu na nasze klamoty. Zupelnie bezinteresownie. Kiedy przyjezdzamy do Polski, rzucaja wszystko (lacznie z praca, a sa ludzmi zajetymi) i przyjezdzaja na lotnisko. Daja nam swoj samochod, abysmy mieli srodek transportu. Nocuja nas. Zrywaja sie o 3 nad ranem, aby zawiezc nas na lotnisko jak juz odjezdzamy.

Inni moi znajomy zaproponowali, ze mi wydrukuja cala prace magisterska, trzy razy. Nawet ich o to nie prosilam. Sami z siebie zaproponowali. A nie zajmuja sie drukowaniem prac profesjonalnie.

Siostra prowadzi mi wszystkie polskie rachunki, wysyla, oblicza, i pilnuje, aby wszystko bylo zaplacone na czas.

Przyklady moglabym mnozyc, naprawde.

I tak sobie czasem postanawiam, ze ja tez bede dobra. Ale mi nie wychodzi. Chyba ja jestem zla z natury.


Very often I am surprised by people’s goodness. Without any hidden interests. Sometimes I feel stupid that I am not good.

For example we have friends, who gave us one room in their own house for storing our things. For nothing in return. When we come to Poland, they leave everything, including their work (and they are really busy people), and they come to the airport. They give us their car so that we have means of transport. They let us sleep in their house. They wake up at 3 a.m. just to drive us to the airport when we are leaving.

My other friends suggested that they will print my master thesis, three copies. I didn’t even ask them to do that. They suggested it themselves.

My sister is doing all our accounting, she’s sending bills, counting, and making sure everything is paid on time.

I really could give many more examples.

And sometimes I’m making a resolution that I will be good as well. But I’m not. I must be a bad person.

Blogolancuszek

blogołańcuszek za ArtDeco, skopiowany od Babeczki:
1. zlap najblizsza ksiazke.
2. otworz ja na 123 stronie.
3. znajdz piate zdanie.
4. opublikuj je na swoim blogu razem z ta instrukcja.
5. nie szukaj najfajniejszej ksiazki jaka mozna znalezc. uzyj tej, ktora faktycznie lezy najblizej ciebie.

No to jakze moglabym sie nie przylaczyc? Najblizsza byla moja praca magisterska, ale stron tekstu 123 nie ma, zatem siegnelam do nastepnej najblizszej ksiazki, i sie dowiedzialam iz:

W przepływance odleglosciowej istotna jest nie tylko dlugosc, ale (a moze przede wszystkim) celnosc rzutu.

No coz, celnosc rzutu przydaje sie nie tylko w przeplywance odleglosciowej 🙂 A dlugosc dla niektorych jest baaaardzo wazna…

A fragment jest z ksiazki tajemnice wedkowania autorstwa Andrzeja Skrżyńskiego. Ksiazka nalezy do narzeczonego mojej siostry, ktory jest maniakiem wedkowania.