Sklepowa bonanza/ Shopping bonanza

Jedyna rzecza, dla ktorej Dubaj jest warty odwiedzenia, sa zakupy.

Od razu male sprostowanie. Jesli przyjezdza sie z Europy, albo ze Stanow, to byc moze Dubaj jest swietnym miejscem na wakacje. Odlegla kultura (co z tego, ze szczatki, zawsze lepszy rydz niz nic), pustynia, luksusowe hotele, przepych, to wszystko moze robic wrazenie, i moze sie podobac.

My jednak przyjechalismy z Kataru, gdzie pustynie tez mamy, luksusowe hotele sa (bardzo czesto dostepne dla zwyklego szaraka), a kultura arabska jest o wiele lepiej zachowana (i oby tak zostalo jak najdluzej) niz w Dubaju. Dlatego ja, w przeciwienstwie do wielu moich znajomych, nie zachwycam sie Dubajem. Dla mnie nie mial on zbytnio wiele do zaprezentowania.

Co innego zakupy! Oooo, tutaj to Dubaj sie mial czym popisac (zwlaszcza dla kogos, kto przyjechal z Kataru, hi hi, bo w Doha wybor niewielki, a i rzeczy dostepne dostosowane sa do gustow arabskich). Centrow handlowych ma Dubaj dziesiatki, jeden obok drugiego. Wybor towarow wysmienity, tylko kupowac!

Ja osobiscie odwiedzilam trzy centra (nic nie kupilam, jak na ironie) – Wafi City, Deira City Center, oraz najbardziej imponujacy Mercato. Tematem Wafi City jest Egipt. Mumie i sfinksy na scianach, i w rzezbach. Sklepy raczej dla bogatej klienteli (butiki Chanel i calej masy innych Bardzo Drogich Projektantow)

Deir City Center wyglada jak zwykle, wielkie centrum handlowe.

A Mercato jest przepiekne. Zamiast opisywac, zamieszczam trzy fotki (dwie budynku na zewnatrz, i jedna wewnatrz).

No i ceny w Dubaju sa nizsze niz np. w Polsce, chyba z powodu braku cla (glownie elektronika).

Zatem, moi Drodzi, jesli chcecie na zakupy, to tylko do Dubaju. Jesli chcecie kultury arabskiej liznac, darujcie sobie Dubaj, i w te pedy dawajcie do Kataru, bo Katar jak na razie zachowal przepiekny balans lokalnej i zachodniej kultury (nie jest tak konserwatywny jak Arabia, i nie jest tak unowoczesniony jak Dubaj).

Mercato

Mercato

Mercato inside


The only thing that in my opinon Dubai is worth visiting is shopping.

And stright away the explanation. If you come from Europe or from States, Dubai may seem like a great place for holiday. Completely different culture (well, just small debris of Arab culture, but better that than nothing), desert, luxury hotels, all this may impress, may be worth seeing.

We arrived from Qatar though, a country where we have desert, we have luxury hotels (available often to ‘normal’ people), and Arab culture is much more visible than in Dubai (hopefully it stays this way for as long as possible). That’s why my, unlike many of my friends, am not impressed with Dubai. For me it didn’t have much to offer.

Shopping is a completely different matter though. Ooooo, here Dubai had a lot to offer (especially to someone coming from Qatar, he he he, because in Doha the choice of stuff is not so great, and majority of clothes in the shops is supposed to pleas Arab ladies, not Westerners). Dubai has tens of shopping malls, one next to another. And the choice of goods is amazing, just buy, buy, buy.

I personally visited three shopping malls (didn’t buy anything, ironically): Wafi City, Deira City Center, and most impressive Mercato. Wafi City revolves around Egipt: it has mummies and sphinxs on the walls, and as sculptures. Shops are rather for rich clients (Chanel and whole bunch of other Very Expensive Designers).

Deira City Center is a normal, big shopping mall.

And Mercato is lovely. Instead of writing about it I’ll just put three photos here (avove. Two outside, one inside).

And prices in Dubai are lower than e.g. in Poland, probably because there is no tax (I mean electronics mainly).

Therefore, if you would like to shop, go to Dubai. If you want to see Arab culture, you’re better of leaving Dubai alone, and coming to Qatar, because Qatar so far kept a lovely balance between local and western culture (it’s not as conservative as Saudi, but on the other hand is not so modern and urbanized as Dubai).

Dubaj – pierwsze wrazenia

Wyladowalismy w Dubaju.

Wzielismy taksowke z lotniska. A tu na liczniku juz na wstepie Dhs 20 (1 dubajska dirma = 1 katarski rial). Po krotkim wywiadzie u kierowcy okazalo sie, iz taksowki z lotniska maja poczatkowa oplate (tzw. za trzasniecie drzwiami) 20, a takie lapane na miescie, maja na liczniku 3!!! No coz… ale chociaz telewizorek mielismy w tej taksowce, to sobie poogladalismy jakis koncert, czy cos, w drodze z lotniska do hotelu.

Pierwsze wrazenie z Dubaju? Korki. Slowo. Po prostu wielki parking na srodku ulicy. To jeden z problemow Dubaju. Zbyt wiele aut, zbyt malo drog. Podobno krotka droga z pracy do domu (zwykle 10 minut) zajmuje ludziom do 3 godzin!

Drugie wrazenie z Dubaju to smog. Albo mgla. Cokolwiek to bylo, co rano budzilam sie, i widzialam szarosc za oknem. W Katarze codziennie jest piekne slonce, czyste, bezchmurne niebo. W Dubaju co rano mialam wrazenie, ze na zewnatrz jest zimno, bo za oknem bylo szaro jak W Polsce na jesieni. Smog ten czy mgla obecna byla caly czas. Jedynie moze w okolicach poludnia bylo slonecznie, a potem znow szaro. Przy czym upal byl, jak najbardziej, taki jak w Katarze.

I takie byly moje pierwsze spostrzezenia z Dubaju. Wiele sie nie zmienily, ale o tym nastepnym razem.


We landed in Dubai.

At the airport we cought a taxi. And the meter already shows Dhs 20 (1 dubai dhirma = 1 qatari rial). After short conversation with the driver we found out that airport taxis charge this initial fee 20 Dhs, and all the other taxis (caught on the street) charge only 3 Dhs!!! Well, at least we had a mini TV in the taxi, and we watched some kind of a concert on the way from the airport to the hotel.

First impression of Dubai? Traffic jams, seriously. Just one, big parking in the middle of the street. Gridlock. This is one of Dubai’s problems. Too many cars, too few roads for them. I heard that a short trip from work home, which normally takes 10 minutes, can take up to 3 hours!

Second impression of Dubai is smog. Or fog. Whatever it was, every morning I was waking up and I saw grey outside. In Qatar every day we have sun, lovely, clean, cloudless sky. In Dubai every morning I had the impression that it’s cold, because outside the window it was gloomy like in Poland in autumn time. This smog or fog was there all the time. Maybe around midday it got sunny, but then again, back to cloudy and gloomy. At the same time it was hot, like in Qatar.

And that’s my first impressions of Dubai. They haven’t changed much, but about it I’ll write next  time.

Wrocilismy z Dubaju

Dubaj zobaczylam,
Sie nie zachwycilam.

To tak w wielkim skrocie. Dzis ide spac, bom zmeczona, a napisze wiecej jutro. Zdjecia tez beda, a jakze 🙂


I saw Dubai, but I’m not too amazed. I’m going to sleep now, and I’ll write more tomorrow. Of course I’ll put some photos as well 🙂

Siusiaka? / A willy?

Mama: Zuzia, moge ci dac buziaka?
Zuzia: Co, siusiaka? Nie chce siusiaka!


Conversation
was in Polish, this is a poor translation. Two words, ‘kissy’ and
‘willy’ are rhyming in Polish, that’s why Zuzia misheard me.

Mummy: Zuzia, can I give you a kiss?
Zuzia:    What? A penis? I don’t want a penis!

Kolko polskich wierszokletow

Wsiadlam dzis do samochodu,
I zapragnelam zimnego lodu,
Z auta szybko wyskoczylam,
Bo se pupe poparzylam.

(p.s.
postanowilam zalozyc kolko polskich wierszokletow w Katarze. Szukam
kandydatow. Jestem prezesem, i jak na razie jedynym czlonkiem. Wpisowe
100 riali. Odnosnie mojego poematu, to jest prawda, oparzylam sobie
tylek. Temperatura dzis: 43 stopnie).
p.s. 2 nie dostalam udaru slonecznego.


I got into the car,
But I didn’t drive very far.
Temperature was so hot,
That I burnt my bum a lot.

(p.s.
I decided to start a Polish crap writers’ society in Qatar. I’m looking
for candidates. I’m a boss, and so far the only member. Introduction
fee is 100 rials. But what’s written above is true, I burnt my bum. The
temperature today is 43 Celsius degrees).
p.s.2. it’s not a heatstroke.

Za betonowa sciana / Behind a concrete wall

Domy Muzulmanow sa zaprojektowane w ten sposob, aby maksymalnie chronic prywatnosc jego mieszkancow.

A
zatem dookola domu jest wysoka, betonowa sciana. Po co? Ano, jak juz
wiecie, kobiety tutaj zakrywaja sie calkowicie, wlacznie z twarza.
Zatem sciana taka ma umozliwic im wychodzenie do wlasnego ogrodka, czy
zabawe z dziecmi na zewnatrz domu, bez zakladania abbaya i bez
zaslaniania twarzy. Przez taka sciane zadne meskie oczy nie dojrza buzi
zony muzulmanskiej.

Mi sciana umozliwia opalanie sie na golasa.

Brak
tutaj tzw. otwartych planow (otwartych pod wzgledem architektonicznym).
Kazdy pokoj ma drzwi, grube zaslony, wszystko, aby zapewnic prywatnosc.
A zwlaszcza aby odzdzielic kobiety od mezczyzn.

Dom jest
podzielony na dwie czesci: prywatna, i dla gosci. Najczesciej bedac w
czesci ‘dla gosci’ nie wiadomo nawet, gdzie jest, i jak duza jest czesc
prywatna.

Do czesci prywatnej nie jest zapraszany nikt, kto nie
nalezy do rodziny. Jesli zostaniesz wpuszczony do czesci prywatnej,
mozesz sie uwazac za uprzywilejowanego.

Domy arabskie maja zazwyczaj dwa pokoje dzienne, tzw. majlis (zwane rowniez madżlis). Pierwszy majlis, ten
najblizej wejscia, jest dla panow. Ma swoja wlasna toalete, zatem jesli
mezczyzna ma gosci (panow, oczywiscie), nie wchodza oni do dalszej
czesci domu. Nie musze wspominac, iz kobiety nie wchodza do majlis
przeznaczonego dla panow.

Drugi majlis, ten dla pan, jest nieco dalej. Oczywiscie panowie nie maja potrzeby tam sie zapuszczac.
Zdjecie ponizej


Muslim homes are designed so that they protect privacy of its inhabitants to maximum.

So,
around the house there is a high, concrete wall. Why? Well, as you know
already, women here cover themselves up, completely, including faces.
So a wall around the house is to provide tehem with the opportunity to
go out to their own garden, or play with kids outside, without covering
their faces or putting abbayas on. No male eyes will see a face of a
Muslim wife through this wall.

I use the wall to protect me from male eyes when I’m sunbathing naked.

Houses
here are not open plan (architecture wise). Each room has a door, thick
curtains, everything to provide maximum privacy. And to separate men
from women.

House is divided into two parts: private and for
guests. Being in a private part normally you wouldn’t even know where
and how big is the private part.

Nobody, who is not family
member normally sees the private part of the house. If they let you to
see their private rooms, you can consider yourself priviliged.

Arab
houses normally have two living rooms, so called majlis. First majlis,
the one closest to the entrance door, is for gents. It has its own
bathroom, so if a man has guests (male guests, of course), they don’t
go to the further parts of the house. I don’t have to mention that
women don’t go to men’s majlis.

Second majlis, the one for ladies, is a bit further. Of course gentlemens don’t have any need to go even close to there.

Wall

Proszek do prania / Washing powder

Proszek do praniaW Katarze mozna dostac rozmaite proszki do prania. Takie, o ktorych w Polsce nie slyszalam, ale rowniez znane nam Persile czy Omo.

Katarski proszek do prania, musze przyznac, jest lepszy, niz polski proszek do prania. No, oni musza miec doskonale proszki do prania, w koncu te ich biale galibije to bielsze od najbielszego sniegu sa.

Ale co jest najdziwniejsze, tutaj nie ma proszkow do kolorow i do bialego. O nie. Tutaj proszek wybiera sie w zaleznosci od pralki. Czyli jesli sie ma drzwi do pralki z przodu, to bedzie inny proszek, a jesli sie ma pralke, gdzie brudy sie laduje od gory, to jest inny proszek. Ilustracja obok (do przedniodrzwiowej pralki, zobaczcie obrazek w prawym, dolnym rogu).


In Qatar there are varoious washing powders. These, that I know from Poland (Persil or Omo), but also these, which I never heard of.

Qatari washing powder is much better than Polish one, I must admit. Well, they have to have excellent washing powders, after all these white dresses they wear are whiter than the whitest snow.

But what’s most important, they don’t have separate washing powders for whites and for colours. Oh no. They choose washing powders depending on kind of washing machine they have. So if your machine is front load, you pick a different washing powder than if your washing machine was top load. See photo below: this is for front load.

Budujemy nowy suk

W Doha znajduje  sie tzw. stary suk. Jest to chyba najbardziej tradycyjny ze wszystkich sukow. W odroznieniu od sukow takich jak Al Ahmad czy Al Deira, stary suk to nie jest klimatyzowany, piekny budynek. Stary suk to rzeczywiscie stare budy.

Ostatnio jednak zabrano sie za modernizacje, i na potrzeby suku zaczeto wznosic piekne, nowe budynki. Szkoda, bo moim zdaniem ujmie to staremu sukowi sporo uroku i lokalnego smaku 😦


In Doha we have so called old souq. It’s the most traditional of all the souqs here. Unlike souqs such as Al Ahmad or Al Deira, old souq is not a beautiful building with AC. Od Souq is what it is: old, small mini shops (don’t know how to describe it better).

Recently they started modernization of Old souq, and they started building new, wonderful looking buildings. It’s a pity, because in my opinion Old Souq will lose a lot on its charm and local taste 😦

Budujemy nowy suk / We're building a new souq

40 dni nieczystosci

Dowiedzialam sie, iz kobieta arabska 40 dni po porodzie jest uwazana za ‘nieczysta’, w zwiazku z tym przez 40 dni przebywa w domu swojej matki, nie wychodzi na ulice, i nikogo nie widuje. Wywnioskowalam, ze nie widuje nawet swojego meza.


I found out that Arab women for 40 days after labour are considered ‘dirty’, or ‘unclean’, so therefore for 40 days they stay at their mothers’ houses, they don’t go out to the street, and they see nobody. Including their own husbands.