Fajw o klok

Dzisiaj zabralam moja angielska rodzine do hotelu Ritz Carlton, na popoludniowa herbatke (no, wreszcie cos im sie spodobalo :)).

Oh, matko, jakze to wszystko bylo eleganckie, jakie dystyngowane, takie wyzsze sfery po prostu.

W kaciku siedziala sobie pani, i grala na harfie.

Podano kazdemu z nas taka patere, trojpoziomowa, a na tej paterze byly 4 kanapeczki, potem pietro wyzej byly ciasteczka, a jeszcze pietro wyzej byly babeczki. Kanapeczki i ciasteczka nalezalo brac z patery za pomoca srebrnych szczypczykow. Oto ta patera:

Potem podano herbatke (albo kawke, do wyboru), na pieknej porcelanie z Wedgewood (bardzo droga, i bardzo ekskluzywna porcelana), do tego srebrne lyzeczki, srebrne siteczka do kawy, i inne takie pierdoly. Zdjecia niestety nie oddaja uroku tej zastawy. Herbata po prostu smakowala inaczej, tylko dlatego, iz filizanka byla taka cudna.

A po herbatce weszlismy do sklepu (w hotelu), i widzielismy np. torebke ze skorki wezowej za 12 tysiecy riali, albo suknie za …. 30 tysiecy!

No mowie Wam, czulam sie jakbym przyszla z innej bajki. To nie moj swiat, ale i tak doswiadczenie bylo fajne.


Today I took my Enlgish family to Ritz Carlton hotel, for an afternoon tea.

Oh, gee, it all was so elegant, so posh! High life…

There was a lady, who was playing a harf.

They gave us a three level tray, and there were 4 canapes, then cookies, and then some cupcakes.

Then they served tea (or coffee, whatever you prefer), in beautiful Wedgewood china. There were also silver spoons, silver tea accessories and other things like that. Unfortunately photos don’t really show how beautiful it all was. Tea tasted better only because it was served in such a lovely cup.

After tea we went to a shop (in a hotel), where we saw for example a snake skin bag which cost 12 thousand rials, or a dress for 30 thousand rials (over 4000 pounds)!

I felt like if I came from a totally different story. It’s not my world, but the experience was cool.

Trudne wybory

Angielskiej rodziny, ogladajacej mecz Polska-Irlandia w towarzystwie polskiej synowej.

Angielskiego meza polskiej zony, podczas gdy w TV graja na jednym kanale mecz Polski, na innym mecz Anglii.


English family, watching a footbal game Poland-Irleand, in the company of Polish daughter in law.

English husband married to a Polish wife, when on TV on one channel they show Poland play, and on another channel England play.

Karmilam wielblada

Wczoraj bylismy na targu ze zwierzetami (o targu ze zwierzetami pisalam tutaj). Mielismy kilka atrakcji:

1. Widzielismy jak facet kupil wielblada, i jak go zapakowali na furgonetke. Ale on ryczal, ten wielbladek (maly byl). Powiedzialam Zuzi, ze to dlatego tak placze, bo do szkoly nie chce isc.

2. Widzielismy jak kozy uciekly z zagrody, a facet je ganial potem, cale takie stadko.

3. Karmilismy wielblada, takim zielskiem. Nawet Zuzia sie odwazyla, i dawala mu trawe. Ale mial zolte zeby, ten wielblad. Dobrze, ze nas nie oplul 🙂

4. Widzielismy klotnie Katarczyka ze sprzedawca (Iranczyk? Pakistanczyk?). Katarczyk wyciagnal noza, i przecial worek ze zbozem temu sprzedawcy. Sprzedawca zaprotestowal, to Katarczyk dawaj, jeszcze raz mu ten worek ciach, przecial. Posypalo sie zboze na droge….

5. Rodzina zrobila sobie zdjecie z lokalnymi. A potem jeden lokalny chcial zrobic mi zdjecie. Poniewaz oni pozowali, ja nie moglam odmowic, musi byc fair. No i mi cyknal fotke telefonem. Ale sie najaral, slowo, 10 minut pozniej wciaz sie gapil w ten telefon. Darmowe porno (w koncu pokazalam ramiona) 🙂 Wcale sie nie zdziwie, jak sie stane popularna wsrod nich, i jak mnie beda rozpoznawac teraz, he he.


Yesterday we went to animal market (I wrote about animal market here). We had few attractions:

1. We saw a man buying a camel. They put it on a van. The camel was "crying" a lot, it was so small, this camel. I told Zuzia that he’s crying because he doesn’t want to go to school.

2. We saw goats running away. And the man was trying to get them back to their pen.

3. We fed a camel, with some green stuff. Even Zuzia got courage to feed the camel. The camel had very yellow teeth. Good job he didn’t spit at us.

4. We saw a Qatari having a fight with a salesperson (Iranian? Pakistanian?). Qatari took a knife out, and cut the bag full of wheat. The salesperson protested, so Qatari again, cut the bag. The grains fell out to the ground…

5. Family was taking photos with locals. Then one of them wanted a photo of me. Because they allowed us to take a photo, I couldn’t really say no, it has to be fair. So he took a photo of me with a telephone. He was so excited, seriously, 10 minutes later he was still staring at his phone. Free porn (I showed my arms, didn’t I?) 🙂 I wouldn’t be surprised if I become popular amongst them and they will recognize me from now on.

Dieta

Znow sie odchudzam. Zaczelam przedwczoraj, ale poniewaz zjadlam duzo czekolady, to postanowilam, ze wieczorem moge wypic butelke wina.

Wczoraj na obiad byla ryba (rybki sa dietetyczne, nie?), wiec wieczorem moglam sobie pozwolic na paczke orzeszkow solonych. Poza tym orzeszki zdrowe, na mozg dobrze robia, to mi sie przyda. Orzeszki popilam kilkoma dzinami z tonikiem.

Dzisiaj jem owocki, zeby organizm oczyscic, ale na kolacje idziemy do restauracji. Bedzie bufet (czyli plac raz, i jedz ile mozesz). Wiec wieczorem drink nie zaszkodzi, co?

Dobrze mi dieta idzie, nie ma co.

A zreszta, podobno duze jest piekne, no i w koncu mam silownie w planach (blizej nie okreslonych, ale plany sa).

Ide do kuchni.

Dzbanuszek

Jedna z rzezb w Doha. To jest tradycyjny ksztalt dzbankow na arabska kawe. Zazwyczaj wykonane ze ‘zlotego’ metalu, maja grawerowane wzory. Kawe pije sie z malutenkich filizanek, takich naparstkow.

Kawa arabska wyglada jak napar z ziol, taki ma lekko zielonkawy kolor, konsystencje herbaty. Arabowie mowia, ze jest bardzo mocna. Moim zdaniem nie jest. Bardzo mi smakuje.

Niestety, nie wiem, jak sie ja robi. Probowalam podpytac jedna Arabke, ale tylko mi powiedziala, iz uzywa sie kombinacji roznych rzeczy, i tyle. Moze ktos w komentarzach napisze, z czego i jak sie robi taka kawe arabska?


One of the ‘monuments’ in Doha. It’s a traditional shape of coffee jars, for Arabic coffee. Usually the jars are made of ‘gold’ metal, and they are engraved. Coffee is drunk from tiny cups.

Arabic coffee looks a bit like tea, and it has greenish color. Arabs say it’s very strong, but in my opinion it’s not. And I like it a lot.

Unfortunately I don’t know how to make it. I tried to ask one Arab woman, but she just said you use a combination of various things. Maybe someone knows and could write in comments how to make this coffee, and what it is made of?

W gazecie byc…

Tutaj wcale nie tak trudno dostac sie do gazety. Wystarczy zdecydowac sie na…. wyjazd.

Otoz bardzo czesto w lokalnej prasie mozna przeczytac, ze pan taki to a taki wyjezdza z kraju, i jesli ktos ma jakiekolwiek zalegle sprawy w zwiazku z tym panem (np. pan zaciagnal kredyt, narobil dlugow, i te pe), to ma trzy czy iles tam dni od momentu ukazania sie ogloszenia na dochodzenie swoich praw (u pracodawcy tego pana). Po tym czasie firma zatrudniajaca pana nie ponosi zadnej odpowiedzialnosci.

Ogloszenia takie firmy daja poniewaz jesli pamietacie, w Katarze kazdy ma swojego sponsora, i widocznie ten sponsor jest odpowiedzialny rowniez za dlugi ‘podopiecznego’.


It’s not so hard to be in a paper here. It’s enough if you decide to… leave.

Very often in local newspapers you can read that mister such and such is leaving the country, and if you have any claims against him (e.g. he took a credit in a bank, or he owns you money, etc), you have three or something like that days to submit them (to the employer of a man).

Ads like this are given by companies because in Qatar everybody has his or her sponsor, and apparently sponsors are responsible for their ‘sponsorees’.

Ida!

Zuzia w srodku nocy zaczyna krzyczec glosem przerazajacym, nieziemskim:

– IDĄ!!!! IDĄ!!!!! IDĄ!!!! MAMAAAAAA, IDĄ!!!!!

Przerazona matka zrywa sie, biegnie pedem, wiedziona wizjami swego dziecka opetanego przez szatana, nawiedzonego przez obcych, i jeszcze kilka innych wyobrazen.

Dobiega do pokoju. Zuzia siedzi na lozku, i sie wydziera.

– Co sie stalo, Zuzienko? Kto idzie?

– Wlosy mi ida. Do buzi 🙂


Zuzia in the middle of the night starts shouting with a scary voice:

– THEY’RE COMING! THEY’RE COMING! MUMMY, THEY ARE COMING!

Scared mother gets up, runs to Zuzia’s room, having visions of her child being possessed by evil, visions of strangers in her daughter’s room, other horryfying visions.

Mother get’s to Zuzia’s room. Zuzia sits on her bed, and screams.

– What happened, Zuzia, who’s coming?

– My hair is coming. To my mouth 🙂

Taki tesciu to skarb

Chcialam tylko napisac, zanim padne pod stol, ze takiego tescia miec to skarb. Robi mi drinki, nie narzeka, i w dodatku zna idealne proporcje (drinka).

Tesciowa tez nie gorsza. Zjadla bialy barszcz, i jeszcze pochwalila (a wybredna jest, nie je nic, czego nie zna z angielelskiego stolu).

Babcia (tez przyjechala) rowniez sprawuje sie swietnie. Nie narzeka i skora do eksperymentow (dzisiaj ja najaralam shisha).

Lece bo chce (pod stol). Pa.


Just wanted to write (before I fell under the table) that a father in law like I have is the best thing that can happen. Makes me drinks, doesn’t complain, and even knows perfect proportions (of drinks).

Mother in law is also great. She ate white borsch, and she even said it was wonderful (she doesn’t eat anything she doesn’t know from English cuisine).

Nan is doing very well as well. She doesn’t complain about anything, and she’s willing to try new things. Today I made her blow well with shisha (water pipe).

Off I go. Under the table. bye.

Szesc razy dziennie

W lokalnych gazetach zawsze podaje sie czas modlitwy, o ktorej godzinie nalezy sie modlic. Dzisiaj jest to:

Fajr  4.16

Shorooq (wschod slonca) 5.32

Zuhr (poludnie) 11.40

Asr (popoludnie) 15.07

Maghreb (zachod slonca) 17.47

Isha  (noc) 19.17

I rzeczywiscie, czesto widzi sie tutaj Arabow np. w sklepie, czy na ulicy, jak nagle ustawiaja sie, padaja na kolana, wstaja, znow padaja, czyli po prostu modla sie.

Sie tylko zastanawiam: czas modlitwy, czy jest okreslany na jakiejs podstawie? dlaczego np. 7:17 a nie 7:18? Czy oni rzeczywiscie sie modla o 19:17, a nie np. o 19:20?

Zycie takiego Muzulmanina jest dosc mocno podporzadkowane tej modlitwie! A co jak on akurat robi cos innego o 19:17? Jesli np. uprawia seks, i nie wyrobil sie, to co? Ma przerwac, czy moze dokonczyc?

A, i jeszcze jedno, czy oni rzeczywiscie nastawiaja budzik na 4  rano, aby sie pomodlic?


In lokal papers they always give times of prayers. Today it is:

Fajr  4.16

Shorooq (sunrise) 5.32

Zuhr (noon) 11.40

Asr (afternoon) 15.07

Maghreb (sunset) 17.47

Isha  (night) 19.17

And indeed, quite often you see Arabs, in a shop or on the street, when they start praying.

I’m just curious: the time of prayer, is it established based on something? If so, what is it? Why is it 7:17, not 7:18? Do they indeed pray at 7:17, not at e.g. 7:20?

A life of a Muslim really revolves around praying. What if he or she is doing something else at the time of prayer? If for example he’s having sex, and didn’t finish on time, then what? Shall he stop, or can he finish?

And last thing: do they really set their alarm clock for 4 am to pray?