To sie nazywa nowoczesnosc!

Doha ma mnostwo pieknych, nowych, i nowoczesnych budynkow. Z dnia na dzien powstaja kolejne – to rezultat przygotowan do Asian Games 2006 (cos takiego jak Olimpiada). Jednakze poza Doha Katar wyglada bardzo biednie. Jesli nie ma pustyni, to sa stare rudery, rozpadajace sie chalupy i szopy.

To zdjecie zrobilam na obrzezach Doha. Na zdjeciu jest "nowoczesny sklep spozywczy". Super nowoczesny, nie?


Doha has a lot of beautiful, modern buildings. On daily basis new buildings are flourishing – this is a result of preparations to Asian Games 2006 (Olimpics). But outside of Doha Qatar looks very poor. There is either desert, or old, falling aparts buildings, not modern at all, very very poor.

The photo was taken on the outskirts of Doha. It’s a photo of "modern grocery". Super modern, isnt’t it?

Silownia

Dzis mialam kolejnego zrywa, i poszlam na silownie (ta, ktora mamy na naszym osiedlu). Pochodzilam pol godziny, spocilam sie jak mysz, i mam spokoj na kolejne dwa miesiace.

Ach, nie ma to jak zdrowy tryb zycia!


Today I went to the gym (the one we have in our compound). I walked on a straider for half an hour, sweat was pouring down my body, and now I’m done for another two months.

It’s good to live healthy lifestyle!

Rozboj w bialy dzien

Czy Wy wiecie, ile kosztuje przeslanie paczki za granice???? Toz to jest zdzierstwo, rozboj w bialy dzien!!!!

Szukam czerwonej herbaty, tzw. Pu-erh, ale tu w Katarze nie ma czegos takiego. Poprosilam mame Matt’a, aby zobaczyla w Anglii, i przywiozla jak przyjedzie nas odwiedzic. Ale chyba tez ma problemy.

Wiec zobaczylam, ile kosztowaloby przeslanie paczki z Polski.

Z Poczta Polska to bedzie tak:

Zwykla, najtansza paczka, nie priorytet, nie nic super, kosztuje:

Do 1 kg: 59 PLN!!!

A do 2 kg. 65 PLN.

A przeciez 2 kg to nie jest tak duzo!

Fedex jest jeszcze drozszy. Za 1 kg trzeba zaplacic 453 pln! No kto to slyszal!! A za 6 kilogramow ponad tysiac zlotych!

Chyba sie pozegnam z czerwona herbata… 😦

Dla tesciowej

Moja tesciowa poprosila mnie, abym faceta z naglowka zdjela, bo w pracy mysla, ze ona surfuje po stronach pornograficznych.

No to specjalnie dla niej moj ulubiony T-shirt.


My mum in law asked me to change the naked guy, because at work they think she’s surfing prono sites.

So I did, especially for her, my favourite T-shirt.

Hope you like new look of Mazusy, Jan. I love the t-shirt, it’s probably one of the best ideas ever 🙂

Koszmar z ulicy Wiazow

Podsumowanie Walentynek:

+ jedzenie bylo wysmienite. I tyle. Natomiast na minus:

Zuzia zezarla ogon krewetki, i jej ten twardy pancerzyk utknal gdzies pomiedzy otworem gebowym a zoladkiem. Wiec narzekala ze ja drapie, i kaslala, i wymiotowac chciala, i mnie przestraszyla, ze cos zlego sie naprawde stalo;

– Potem Zuzia byla zmeczona (pozno sie robilo jak dla niej), wiec marudzila jeszcze bardziej;

Mialam za ciasna bluzke i caly czas siedzialam jakbym kij polknela. Tak bardzo mi sie podobala ta bluzka w sklepie, a ze nie mieli mojego rozmiaru 38, to kupilam 34, bo sie jakos wcisnelam (nic nie szkodzi, ze musimy ja zasuwac wspolnie z Matt’em, sama nie dam rady). Jak stalam w tej bluzce w sklepie, to bylo ok. Ale w restauracji mnie uwierala, uciskala, prawie mi zebra polamala, oddychac nie moglam nie mowiac juz o jedzeniu. Probowalam suwak odsunac nieco, ale nie moglam (przypominam, wymaga dwoch osob); ludzie siedzacy na przeciwko mysleli pewnie, ze mam wszy pod pachami, bo probujac odsunac ten ekspres wygladalam, jakbym sie pod pacha drapala;

– Kupilam Matt’owi kufle do piwa, do tego dostal dyplom za niezwykle osiagniecia w …. (tajemnica!), liscik, ktory moze otworzyc dopiero w 2010 roku, oraz karty do gry. Ale nie takie zwykle. Kupilam zwykla talie kart, na kazda z kart nakleilam biala naklejke, i na kazdej karcie napisalam, co bedziemy robic (poczawszy od takich niewinnych rzeczy jak masaz plecow, poprzez striptiz, az do bardziej niegrzecznych zadan, ale nie napisze, bo mama i tesciowa czytaja 🙂 ). Pol dnia te karty robilam, drugie pol zadania wymyslalam (52 zadania!!). Teraz wieczorami bedziemy sobie grac w karty.

Od Matta nie dostalam nic. Bo czasu nie mial. A poza tym to przeciez i tak nie lubie Walentynek, no to dlaczego teraz mi przykro? Ale dostane prezent pozniej, wiec mam sie nie martwic.

I jak tu nie lubic Walentynek?


Summary of Valentine’s day:

+ food was great. And that’s it. Minus part of it:

Zuzia ate a tail of a prawn and the hard shell got stuck somewhere between her mouth and stomach. So she was crying that it hurts, she was caughing, she wanted to vomit, and she scared me that something serious has happened to her;

– Then Zuzia got tired (it was getting late as for her), so she was complaining even more;

My top was too tight and all the time I was sitting upright as if I swallawed a stick. I liked the top in a shop so much, and because they didn’t have my size 12, I bought 8, because somehow I managed to squeeze into it (doesn’t matter that Matt has to help me to zip it up, I can’t do it myself). When I was standing still in this top in a shop it was ok. But in a restaurant it was so tight, squeezing me, it almost broke my ribs, I couldn’t breathe, not to mention eat. I tried to unzip it a bit, but I couldn’t (remember, it requires two people); people sitting opposite must have thought I have liece under my armpits, because when I was trying to undo the zip I looked like if I was scratching my armpits;

– I bought Matt beer glasses, he also got a diploma in great achievements in …. (it’s a secret!); a letter which he can open in 2010, and cards. But not just ordinary cards. I bought a normal set of playing cards, I put a white sticker on each of the card, and on each sticker I wrote what we’re going to do (starting with innocent things like back massage, through streaptease, but there were also naughtier things, but I won’t write what they were, as my mum and mum-in-law are reading this 🙂 ). I was making these cards for half a day, another half a day I was thinking of the tasks (52 tasks!). Now in the evenings we’ll be playing cards.

I didn’t get anything from Matt. Because he didn’t have time. Besides I don’t like Valentines anyway, so why am I so upset now? But I will get a present later, so I shouldn’t worry.

And how could I not like Valentine’s day?

Skype

Niesamowite! W profilu Skype mam wpisany Qatar. No i codziennie ktos o pochodzeniu arabskim, czasem wiele osob dziennie, probuje nawiazac ze mna kontakt.

Taka moja mala obserwacja:

gdy mialam zdjecie takiej dzazgi, modelki jakiejs, w mini i z cycami na wierzchu niemalze, codziennie kontaktowalo mnie kilku Arabow (facetow).

Od jakiegos czasu mam zdjecie Arabki, zakrytej od stop do glow, i zgadnijcie co? Kontaktuja mnie teraz glownie kobiety!

Niesamowite!


Incredible! In Skype profile I put Qatar. And every day someone with Arab origins, sometimes few people a day, is trying to contact me.

My little observation:

when I had a photo of a beautiful girl, a model, in mini and tits out (almost), every day I was contacted by few Arab men.

For some time now I have a photo of an Arab woman, covered from heads to toes. And guess what? Now mainly Arab women contact me!

Incredible!

Walenty, Walenty!

No coz, dzis nawet i Walentynkowe googlesie nie oparlo, i sie Zwalentynkowalo!

Oparla sie Arabia (artykul z yahoo, po angielsku, dzieki iksikowi), zakazala sprzedazy czerwonych kwiatow i czerwonych kart.

A moje nielubienie tego swieta wzielo sie chyba z czasow, kiedy to tego dnia wszystkie pary na ulicy sie calowaly i obsciskiwaly, a ja kolejny rok nie mialam nikogo do obsciskiwania. Teraz mam calusnika, ale niechec do "swieta" pozostala.

Ciezko oprzec sie presji otoczenia, i meza przede wszystkim, wiec trudno, niech bedzie ten Walenty.

Dzis pojdziemy do eleganckiej restauracji z owocami morza.

A ja juz mam prezent dla Matta. Ale co to jest, napisze jutro (nie wyciskarka do soku, chociaz Wasz sposob rozumowania niesamowicie mi sie podobal. Musze zastosowac na wlasny uzytek)

A tymczasem, skoro oprzec sie nie moge, zatem chcialabym zlozyc Walentynkowe zyczenia:

Mezowi Mezowi, a jakze;

Tradycyjne wszystkim najblizszym, blizszej i dalszej rodzinie, oraz tradycjonalistom, ktorzy lubia Walentynki;

Panom Panom;

Paniom (spojrzcie na naglowek :))

Kinky sex Tym, ktorzy lubia sie pobawic w lozku;

estetom Tym, ktorzy maja dusze artystyczna;

Masochista Masochistom ("Blagam, wyrwij serce z mego ciala, i zniszcz je calkowicie")

Anty fani Wszystkim przeciwnikom Walentynek;

A takze moim ukochanym blogowiczom!


Today even Walentynkowe googlegot Valentinized!

Saudi Arabia did not get Valentinized (article from yahoo, in English), they forbade selling red flowers and red cards.

I don’t like the holiday from the times when all the couples in the street were kissing and hugging, and I had nobody to hug for another year. Now I have a kisser, but I still don’t love the holiday.

It’s difficult to resist the pressure from society, and husband first of all, so ok, let it be Valentine’s day.

Today we’ll go to an elegant restaurant, with frutti di mare.

And I have a present for Matt. But what it is I’ll write tomorrow. It’s not a juice squeezer.

And now, if I can’t resist the pressure, I’d like to wish Happy Valentine’s day to:

Mezowi Husband, of course;

Tradycyjne everybody in my family, close and further, and traditionalists who like Valentine’s day;

Panom Men;

Women (look at the top of a page:))

Kinky sex These who like kinky sex;

estetom These who have artistic soul;

Masochista Masochists

Anty fani Anti-Valentines;

Walentynki, brrrr

Co roku probuje bojkotowac walentynki, i co roku mi nie wychodzi. Co roku mowie do Matta:

– Nie kupujemy zadnych prezentow w tym roku, dobra?

On sie zgadza, a potem sie okazuje ze on do mnie z prezentem i z karta ozdobiona ogromniastym sercem, a ja do niego z niczym. Bo on moich slow nie bierze serio, a ja nie zartuje.

W tym roku mowie do meza:

– Ty, nie kupujemy nic w tym roku, co? Nie robimy zadnych walentynek, durnych kart, beznadziejnych misiow z serduszkami, i tak dalej…

– Coooo? (sie maz obrusza). Nie lubisz pluszowych misiow??? (czerwonego misia dal mi w prezencie na pierwsze wspolne Boze Narodzenie).

– No to jak juz musimy obchodzic Walentynki, to czy kupujemy drogie prezenty, czy nie?

– No, takie w normie.

– A czy taki duza, metalowa wyciskarka do soku to jest w normie czy nie? pytam

– Dla Ciebie czy dla mnie?

No i tyle. Wiec musze dupe zbierac, i leciec prezent kupowac dla meza na jutro. A pojecia nie mam, co!

A o takiej wyciskarce do soku zawsze marzylam. Ale Mattowi nie kupie takiej, bo sie nie pozna i tak.

wyciskarka Albo taki: wyciskarka 2


Every year I try to boycott Valentine’s day, and every year I’m not successful.

Every year I say to Matt:

– Let’s don’t buy any presents this year, ok?

He agrees, and then it turns out that he has a present and a card decorated with huge heart, and I have nothing. Because he doesn’t take my words seriously, but I really mean them.

This year I say to my husband:

– You know what? Let’s don’t buy anything this year, ok? let’s don’t celebrate Valentine’s day, no stupid cards, no awful teddy bears with hearts, and so on…

– Whaaaat? (husband’s shocked). Don’t you like teddy bears??? (he gave me a red teddy bear for our first Christmas together).

– Ok, if we have to celebrate Valentine’s day, are we buying expensive presents or not?

– Normal, you know.

– Is big, metal juice squeezer normal or not? i’m asking.

– For you or for me?

And that’s it. I have to go to shops now to buy a present for husband for tomorrow. I have no idea what!

And I always dreamt of a juice squeezer like the one on the photo above. But I won’t buy it for him. He wouldn’t appreciate such a present :))

Statystyki zwariowaly

Od jakiegos czasu obserwuje sobie statystyki Mazusow, i mam wrazenie, ze one sfiksowaly. A oto kilka przykladow.

Dzis rano widze, ze z pewnego bloga mam 91 wejsc! Albo ta pani, ktora bloga pisze, zaczela mnie tak namietnie czytac (watpliwe), albo cos nie tak.

Zdarzaja sie dni, kiedy mam setki wejsc ze strony, na ktorej nawet linka do Mazusow nie ma (spis alfabetyczny blogow, literka A!!!)! Wiec jakim cudem?

Ja nie wiem, co sie dzieje.