Inteligencja schodkowa

Dlaczego to jest tak, ze w realnej sytuacji gadam glupoty, albo nic nie gadam, albo sie zachowuje jak idiotka? A dlaczego jak w glowie sobie powtarzam zaistniala sytuacje, to wtedy mam riposte na wszystko, co wiecej, odpowiedzi moje sa piekne, cudne, wyszukane… Zachowuje sie z godnoscia damy (w myslach, znaczy sie) i nigdy mnie nie ponosi…. jak chce dopiec, to dopiekam bolesnie, jak chce schlebic, to schlebiam uroczo, jak chce wyrazic wdziecznosc to dziekuje cudnie?

Dlaczego, ja sie pytam, dlaczego najtrafniejsze, najmadrzejsze, i najdowcipniejsze odpowiedzi przychodza do glowy juz po, jak juz jest za pozno? Ja sie pytam, dlaczego??

Czy to tylko ja mam cos, co nazywam inteligencja schodkowa (bo wlasnie te swietne zdania i odpowiedzi przychodza nam do glowy juz po, jak juz wyszlismy z mieszkania jestesmy na schodach) czy tez moze kazdy tak ma?


Why is it that in reality I talk rubbish, or I say nothing, or I behave like an idiot? And why when I think about the whole situation again I have an answer for everything, moreover, my answers are brilliant, funny, sophisticated… I behave like a lady (in my head, of course) and I never let myself go crazy… if I want to hurt, I hurt very much, if I want to please, I please a lot, if I want to thank, I express my gratitude lovely…

Why, I’m asking, why the best, cleverest, funniest answers come to my head after the situation is over, when it’s too late to use them? I am asking why?

Is it only me who has this stairs intelligence (because these best answers come to our heads when we left the flat and we are on the stairs), or does everybody have it?

Kobieta mnie bije!

Siedzimy sobie w salonie Toyoty, i gadamy o samochodach ze sprzedawca. Matt jest w polowie zadawania pytania, gdy podchodzi do stolika Arab z trojka dzieci, i jakby nigdy nic zadaje pytanie (po arabsku).

Siedze spokojnie, i czekam, bo a noz widelec zapytuje sie gdzie moze obejrzec Land Cruiser’a. Ale rozmowa sie przeciaga, Arab zadaje pytanie za pytaniem…..

Ponioslo mnie. Tutejsi Arabowie tacy sa. Wchodza wszedzie bez kolejki, zupelnie bezczelnie, bez zadnego skrepowania. Co wiecej, oni uwazaja, ze im sie to nalezy, ze powinni byc obslugiwani w pierwszej kolejnosci. A taki biedny sprzedawca, jako klasa nizsza, nie moze nawet zaprotestowac, bo straci prace. Od innego klienta, zazwyczaj Hindusa, tez sie protestu nie oczekuje.

Wiec mnie ponioslo. Wstalam, i powiedzialam do tego Araba (spokojnie, ale w srodku mi sie gotowalo wszystko ze zlosci):

– Przepraszam, ale teraz MY rozmawiamy! Poza tym tamta osoba tez czeka, wiec prosze poczekac na swoja kolejke.

Arab w szoku. Do jego miny pasowalo jak ulal slynne "Jak to, kobieta mnie bije?" Popatrzyl sie, popatrzyl, i poszedl.

Sprzedawca byl wniebowziety. Smial sie, niezwykle przyjaznie. Powiedzial:

– No nie, po raz pierwszy w zyciu widzialem cos takiego!! Jeszcze sie nie zdarzylo, aby kobieta zwrocila im uwage! Swietnie (widac bylo, ze zaimponowala mu, i bardzo spodobala moja reakcja).

Pozniej nam wyjasnil:

– Oni (Arabowie) tak zawsze. Sa bardzo aroganccy i trudno ich nauczyc kultury. Uwazaja, ze im sie wszystko nalezy.

Wiem, ze nie zmieni sie ich podejscia do zycia, i ich postrzegania swiata. Wcale nie mam takiego zamiaru. Ale wymagam szacunku dla siebie, i mam zamiar go egzekwowac. Nawet za cene deportacji z tego kraju.

Malowanie

Szukam czegos na sciane. Jakiejs ladnej dekoracji, ktora pasowalaby kolorystycznie do pokoju. Niestety, nic nie moge znalezc. A jak juz cos jest, to kosztuje majatek. Nie jestem fanka sztuki, ja po prostu chcialabym cos, co bedzie ladnie wygladalo.

No i wpadlam na pomysl iscie szatanski. Postanowilam sama namalowac obraz. A co! Nic skomplikowanego, jakies kwadraty w kolorze czarno-fioletowym, w roznych odcieniach (brzmi mrocznie, ale tak nie bedzie, bo jasny fiolet ma rozjasnic czarny).

Wybralam sie do sklepu, i sie przerazilam, bo zobaczylam plotna, no to ok, to wiem, ale poza tym to co sie robi??? Wali sie farbe bezposrednio na plotno? A moze trzeba najpierw to canvas jakos przygotowac, jakis podklad dac? A czy farby sie rozrzedza, czy nie?

Tyle pytan, a zero odpowiedzi.

Moze ktos sie zna na malowaniu, i moglby mi udzielic podstawowych rad – co sie je z czym? Od czego zaczac???

Alkohol

A raczej jego brak. Zapasy sie wyczerpaly, licencji na alkohol jeszcze nie mamy (zawsze brakuje nam tego 1000 QR, bo tyle trzeba zaplacic aby licencje otrzymac), a znajomych glupio nam prosic o kolejna wycieczke do sklepu alkoholowego (przypominam, jedynego w Doha, a pewnie i w Katarze).

Wiec o pustych pyskach wieczorami siedzimy, i marzymy, jak to fajnie byloby winko (piwko) pic, i ogladac DVD….


Alcohol, or rather the lack of it. We run out of stock, we don’t have the licence yet (we’re always short of this 1000 QR that you have to pay to get the licence), and we can’t ask our friends anymore to go to the warehouse (the only one in Doha, and most probably in Qatar).

So we sit in the evenings, with nothing to drink, dreaming how nice it would be to drin wine (beer) and watch DVD…

Ocean Twelve

Poszlismy do kina, na film pt. Ocean Twelve, z boskim George’m Clooney.

Z filmu rozumialam 50%, i sila woli powstrzymywalam sie aby nie pytac Matt’a co 10 sekund:

– A o co im chodzi? Co sie stalo? Dlaczego oni tak???

Bo w domu jak ogladamy film na DVD to prowadzimy takie dialogi:

– A o co chodzi w tym filmie?

– Kochanie, przeciez wiem tyle samo co i ty.

3 minuty pozniej:

– A kto to jest? (to ja sie pytam, oczywiscie)

– Nie wiem, wyjasni sie moze pozniej.

2 minuty potem:

– A dlaczego ona placze?

– Sylwia, nie wiem, zobaczymy, poczekaj!

I sie smieje (Matt):

– Wiesz, przeczytalem, ze rekordowy czas, po ktorym kobieta zapytala, o co chodzi w filmie byl po 1 minucie i 10 sekundach. Prawie udalo ci sie pobic ten rekord! (podobno zapytalam o co chodzi po 1 minucie i 50 sekundach).

I tak jestem lepsza od mojej mamy czy mamy Matta. One ZASYPIAJA po 1 minucie i 30 sekundach.


We went to the cinema to watch Ocean Twelve, with divine George Clooney.

I understood 50% of the movie, I hardly could refrain myself from asking Matt every 10 seconds:

– What happened? Why are they like this???

Because when we watch DVDs at home we talk like this:

– But what is this film about?

– Darling, I know exactly what you know.

3 minutes later:

– Who’s that? (that’s me asking, of course)

– I don’t know, we’ll find out soon.

2 minutes later:

– And why is she crying?

– Sylwia, I don’t know, we’ll see, wait!

And he’s laughing:

– You know what? I read that a woman who beat the record asked what the film was about 1 minute and 10 seconds into the film. You were almost as good as her! (he told me I asked what the movie was about 1 minute and 50 seconds into the film).

But I still think I’m better than my or Matt’s mum. They FALL ASLEEP 1 minute and 30 seconds after the movie started.

Makijaz niemowlaka

Centrum handlowe. Matka z dzieckiem. Muzulmanka. Ubrana cala na czarno, z zaslonieta twarza. W ramionach trzyma dziecie, niemowle, zawiniete w kocyk.

– O, jakie sliczne malenstwo, pomyslalam.

Dopoki nie przyjzalam sie temu malenstwu porzadniej.

To dziecko mialo wymalowane oczy!!! Czarna kredka do oczu patrzalki tego malenstwa byly obrysowane dookola gruba, czarna krecha!!!

Ja nie wiem, dlaczego. Widzialam cos takiego tylko raz. Czy to jest jakis tutejszy zwyczaj, kultura, czy moze psychiczna mamusia?


Shopping mall. Mother with a child. Muslim woman. Dressed in black, with her face covered. She’s holding a baby in her arms, almost a newborn, wrapped in blanket.

– Oh, what a sweet baby, I thought.

Until I saw the baby better.

The child had eye make up on!!! The baby had his/her eyes outlined with a thick, black line done with the eyeliner!!

I don’t know why. I saw something like this only once. Is it a custom here, culture, or maybe a psycho mummy???

Tenis

Wczoraj po raz pierwszy gralam w tenisa (na imieniny dostalam rakiete), na korcie na naszym osiedlu. Oczywiscie dalekie to bylo od normalnej gry, ale i tak mi sie podobalo.

Matt tak sie zaangazowal, ze sie pokaleczyl. Chcial obronic pilke, i tak sie rzucil, ze wlecial w ogrodzenie z siatki. Na nieszczescie za siatka byl podtrzymujacy ja metalowy slup. I Matt akurat tak wycelowal, ze centralnie w ten slup wpadl. Do dzisiaj go cale ramie boli.

Dzisiaj (jak juz sie troche pozbieral), postanowil, ze mi da kilka rad.

– Sylwia, nic nie chcialem mowic, ale moge ci cos poradzic?

– Oczywiscie! Przeciez ja sie dopiero ucze, wiec potrzebuje rad.

– Widzisz, musisz sie dobrze ustawiac, tak, zebys za kazdym razem mogla pilke odbic.

– Taaaaa? A dlaczego ty sie nie ustawiales?

– Ustawialem sie!

– Akurat, nie widzialam. Nastepnym razem sam sie ustawiaj, a dopiero potem mi rad udzielaj.

– Juz nic nie powiem, bo tobie to nic nie mozna powiedziec.

I tyle mi powiedzial. Zobaczymy jak sie bedzie ustawial nastepnym razem 🙂


Yesterday I played tennis for the first time (I got a rocket for nameday). Of course it was far from a normal game, but I still enjoyed it.

Matt was so devoted that he hurt himself. He wanted to get the ball, and he threw himself on the net surrounding the cort. Unluckily behind the net there was a metal pole. And Matt flew directly on this pole. His arm hurts till today.

But he’s a bit better today, so he decided to give me some advice.

– Sylwia, I didn’t want to say anything, but can I advice you somethin?

– Of course! I’m just learning, so I need a lot of advice.

– You see, you have to take the right position, so that you can take a ball every time.

– Yeah? How about you? Why didn’t you take the right position?

– I did!

– Yeah, right, I didn’t see it. Next time you take the right position yourself, and then you give advice to me.

– I’m not going to say anything else, because one can’t say anything to you.

And that’s all he said. We’ll see what position he’s going to take next time 🙂

Prado

Uleglismy modzie arabskiej, i kupujemy sobie cos, co ja nazywam dzipem, a naukowo to sie nazywa 4WD, czyli auto z napedem na cztery kola, takie terenowe. To bedzie Toyota Prado, nie wiem, czy w Polsce znane, ale tutaj bardzo popularne, nieco mniejsze od Toyoty Land Cruiser. Sa one o wiele tansze tutaj niz w Europie, wiec…. (mozemy sprzedac w Europie, i nawet jesli nie zarobimy ani grosza, to chociaz nie powinnismy stracic, a bedziemy mogli sie wybrac na pustynie. Nikt mi tutaj nie wierzy, ze jestem przez 4 miesiace w Katarze a jeszcze na pustyni nie bylam!! Poza tym dopoki tutaj jestesmy firma Matta bedzie placila co miesiac mala kwote na ten samochod – M. ma samochod w kontrakcie)

Wybieralismy sie do salonu przedwczoraj, ale bylam zmeczona….

Wybieralismy sie do salonu wczoraj, ale dojechalismy o 19:40, a oni zamykaja o 19:30.

Wybieralismy sie do salonu dzisiaj, ale byla juz 12:25, a oni zamykaja (na poludniowa sjeste) o 12:30.

Wybieramy sie do dalonu dzisiaj po poludniu.

Ale najpierw musimy zdobyc zgode sponsora 🙂


We decided to buy a 4WD. It will be Toyota Prado, not sure if known in Poland (or Europe), but here it is very popular, it’s a bit smaller than Toyota Land Cruiser. In Europe they are much more expensive than here, so… (we can sell it in Europe, and even if we don’t make any money on it we shouldn’t lose either. And we’ll be able to go to the desert at least. Nobody here believes me that being in Qatar for 4 months I haven’t seen the desert yet!! Besides Matt’s company is going to pay some money for this car every month for as long as we’re here – Matt’s contract provides for a car for him).

We were going to the showroom day before yesterday, but I was tired….

We were going to the showroom yesterday, but we got there at 19:40, and they close at 19:30.

We were going to the showroom today, but it was 12:25, and they are closing (for a midday break) at 12:30.

We are going to the showroom this afternoon.

But first we need our sponsor’s permission 🙂

Pracujaca kobieta

Kazda kobieta w Katarze, ktora zechcialaby pracowac, musi zglosic sie do specjalnego biura, i musi spelnic kilka warunkow.

Oczywiscie musi byc zgoda sponsora (a jakze by inaczej).

Musi miec – uwaga! uwaga! pisemna zgode meza, brata, itd. Czyli w zasadzie jesli sie chlop nie zgodzi, to kobieta nie bedzie mogla pracowac (do rownouprawnienia tu daleko).

Musi zaplacic QR 300. To kolejny sposob na wyludzanie pieniedzy od ludzi. Tylko nasuwa sie pytanie – dlaczego od bezrobotnego wymaga sie pieniedzy, i to niemalej przeciez kwoty? To 300 QR trzeba placic co roku.

No i jak to  sie ma do faktu, ze kobiety tutaj sa podobno traktowane na rowni z mezczyznami?


Every woman in Qatar, who would like to work, has to go to a special office, and she has to have few things with her.

Of course her sponsor’s permission (how else!).

She has to have her husband’s or brother’s written permission. So if her husband doesn’t agree, she can’t work (it’s far from equal rights of men and women, isn’t it?)

She has to pay QR 300. This is another way of taking money of people. I just have a question – why they take money, and not such a small amount of money, from someone who doesn’t work? This QR 300 has to be paid every year.

So how does it all come to a fact,  that supposingly men and women are treated equally here?