Pustka

Kiedys z Mattem rozmwialismy, i mowie do niego, ze tymi zakupami (tutaj chodze b. czesto na zakupy, nawet nic nie kupuje, ale chodze i ogladam) to ja chyba probuje jakas pustke wypelnic. Ze czegos mi brakuje, ze moje zycie nie jest pelne, i staram sie znalezc cos, co podziala jak kit w oknie.

Problem byl w tym, ze nie wiedzialam, czego mi brakuje. Bo z pozoru to ja wszystko mam: kochanego meza, cudowne dziecie, mialam prace, ktora lubilam, teraz nie mam pracy, i tez to lubie, na chleb nam nie brakuje, wiec o co chodzi? Dlaczego nasze zycie jest takie…. nijakie?

Nie zrozumcie mnie zle, ja nie narzekam, ja pisze o czyms, co trudno opisac, o takiej wewnetrznej pustce, jak czlowiek jest niespelniony, a w zwiazku z tym niespokojny i chyba troche nieszczesliwy. To taka wieczna pogon za czyms, ale nawet nie wiemy za czym.

I teraz juz chyba wiem, nagle jadac sobie D-ring road mnie oswiecilo – nam brakuje tutaj bliskich osob. Mamy siebie, i to jest duzo, ale mamy tylko siebie, i nikogo bliskiego poza tym.

I teraz tylko rodzi sie pytanie – czy mozna tej nicosci zapobiec? I jesli tak, to jak??

Leave a comment

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.