Acha, party sie udalo. Bylo sporo osob, i wcale nie bylo zimno. Jako ze bylo to angielskie Bozonarodzeniowe przyjecie, podano tzw. mulled wine (wino grzane z gozdzikami, pomaranczami, cytrynami, i innymi przyprawami), tzw. sausage rolls (czyli mini parowki w mini buleczkach), oraz mince pies (tradycyjne babeczki, bardzo slodkie, z nadzieniem, w ktorym sa rodzynki i nie wiem, co jeszcze).
Na koniec kazdy dostal prezencik. Woreczek, a w nim zloto (‘zlota’ lyzeczka), kadzidlo i mirre, czyli dary Trzech Krolow dla Dzieciatka Jezus. Wraz z opisem, co to jest, i skad pochodzi.
Bardzo mily gest.
Oswiadczam, iz:
– nie opilam sie
– glupot nie gadalam
– Zuzia uwielbia swoja nowa nianie (16to letnia corka znajomych)
The party turned out to be good. There were many people, and it wasn’t cold at all. It was an English Christmas party. They served mulled wine, sausage rolls, and mince pies.
At the end everybody got a small present. A little bag, with gold (‘golden’ spoon), frankincense and myrrh, that is three gifts that Three Kings gave to Jesus, together with a little note explaining what it is and where it comes from. A very nice touch.
I announce that:
– I did not get drunk
– I did not talk rubbish to other people
– Zuzia loves her new babysitter (a 16 year old daughter of our friends)