Najgorszy jest ten ostatni dzien, kiedy to sie wie, ze juz sie wyjezdza, i tylko sie liczy godziny, juz tylko 3 godziny zostaly, juz dwie, juz ostatnia godzina… gula w gardle rosnie, i widmo pozegnania wisi nad nami, i wiadomo, ze znow sie nie zobaczymy przez dlugie miesiace… okropne.
A do tego mamy znow kilkanascie kilogramow nadbagazu, to wina prezentow, (Matt wyliczyl, musimy zaplacic 500 dolarow za ten nadbagaz), wiec staramy sie cos wymyslic, co zrobic z tym nadbagazem.
Nie wiem, czy bede mogla pisac z Anglii. Jesli nie, to do poczytania w nowym roku.
The last day is the worst one, when you know you’re leaving, and you just count the hours, only 3 hours left, two, last hour… you know, you’re leaving soon, you know you won’t see them for next long months… horrible.
On top of that again we have excess luggage, that’s the ‘fault’ of all the presents, Matt calculated this excess luggage is going to cost us 500 dollars, so we’re trying to do something about it.
Don’t know whether I’ll be able to write from England. If not, see you in new year.

