Wygnanie krola

Za siedmioma gorami, za siedmioma lasami, w pewnym bardzo goracym kraju, mieszkal sobie krol.

Krol byl dobrym czlowiekiem.

Jak to sie czasami zdarza dobrym ludziom, krol zszedl na zla droge. Znudzilo mu sie krolowanie, i zaczal sobie troszke popijac – podobno alkohol pomagal mu podejmowac wazne decyzje dotyczace kraju.

Wprawdzie alkohol w kraju krola jest zakazany, ale 1. krol byl krolem; 2. krol byl tylko czlowiekiem.

Poza alkoholem kolejnym hobby krola stal sie hazard.

Pewnego dnia krol pojechal sobie na wakacje do odleglego, zagranicznego kraju. Syn krola wykorzystal to jako doskonala okazje do przejecia tronu, i sam sie mianowal krolem. Kiedy stary krol (ten, ktory mial problem z alkoholem) chcial wrocic do swojego krolestwa, nowo mianowany wladca (czyli jego syn) go po prostu nie wpuscil.

Minela wiosna, lato, jesien ozlocila drzewa, nastala zima.. I znow przyszla wiosna. Wtedy to szef ochrony w cieplym kraju podjal probe odbicia tronu od panujacego krola. Stety lub niestety, nie udalo mu sie, i krol osadzil szefa ochrony, wraz z jego kamratami, w wiezieniu, oraz skazal ich na kare smierci. Szef ochrony wciaz przebywa w lochach.

Wracajac do naszego starego krola… Przebywal na wygnaniu przez 9 lat. Przez 9 dlugich lat nie zostal wpuszczony do swojego bylego krolestwa. Az do niedawna, kiedy to jedna z jego zon zmarla, i syn bylego krola (obecny wladca cieplego kraju) laskawie zezwolil swemu ojcu przyjechac na pogrzeb.

Plotka glosi, iz ojciec z synem probuja sie jakos pogodzic, ale wychodzi im to srednio.

Jesli ktos mysli, iz historie takie jak ta zdarzaly sie dawno, dawno temu, niech pomysli jeszcze raz.

Przyprawy

Oj, jak duzo, oj, jakie rozne.

Sa takie pakowane w paczki, jak u nas np. oregano.

Sa tez takie w wielkich worach, gdzie sprzedawca wazy to, co chcemy i tyle, ile chcemy.

Oprocz takich, ktore znamy (oregano, cynamon, pieprz, papryka) jest cala masa "lokalnych", do przyrzadzania tradycyjnych dan (np. chicken masala, do miesa zwanego "kofta", i wiele innych).

Ponizej zdjecia worow z przyprawami.

Zemsta kaktusa

A jednak jest Pure Poison. I na dodatek jest rakieta tenisowa. Gdyby nie to, ze o tym rozmawialismy wczesniej, pomyslalabym, ze mi maz robi aluzje co do rozmiaru mojego siedzenia. Alez sie ucieszylam, moze w koncu naucze sie grac w tenisa ziemnego! Zawsze chcialam…

A wieczorem poszlismy do Diplomatic Club do tzw. Ramadan tent. Podczas Ramadanu hotele i kluby rozkladaja olbrzymiaste namioty, ktore sa otwierane co wieczor (tak po 20:00), i w ktorych jest serwowane arabskie jedzenie. Cos takiego jak sezonowa, regionalna restauracja, czynna tylko podczas Ramadanu. Wystroj w tych namiotach jest piekny, tradycyjnie arabski.

Ludzie ida tam jesc, i palic tzw. shisha, czyli fajki wodne o roznych smakach (o shisha napisze wiecej jak zapale, niedlugo, mam nadzieje).

W namiocie w Dyplomatic club byli glownie Arabowie. Bylismy tam jedynymi ludzmi "z zachodu". Ale to chyba dobrze, bo to znaczy ze zarcie bylo lokalnie dobre.

Po kolacji chcialam sobie ukrasc kaktusa, przed namiotem rosly takie piekne, takie duze, i chcialam sobie odnozke wziac do swojego ogrodka.

Ale nagle ten kaktus, jakby ozyl, wyskoczyl mi z reki, rozsiewajac tysiac osiemdziesiat kolcy (tych malutkich, najgorszych) po moich dloniach. Godzine je wyjmowalam. Najgorsze, ze z palca wskazujacego nie moge wyjac, kluje niesamowicie.

Nawet sobie w nosie podlubac nie moge, no, chyba ze lewa reka, ale lewa nie idzie mi tak dobrze 🙂

Odbyt mniam mniam

No, moze nie zupelnie odbyt, ale jelito grube. W komentarzach padlo pytanie, co tutaj jest, a czego nie ma w Polsce. Takich rzeczy jest sporo (bede o nich pisala). Pierwsze na liscie jest jelito grube, ktore znalazlam na polce w supermarkecie. Tanie bardzo, real czy dwa tylko.

Czy to sie smazy, gotuje, czy piecze, nie mam pojecia. Jak smakuje, tez nie wiem. I nie bede wiedziala. Ale wiem, jak wyglada, i oto z Wami sie dziele:

Imieniny

Dzis sa moje imieniny!

Maz polecial wczoraj prezenty kupowac. Ciekawe, co mi kupil. Chyba wiem…

Tydzien temu bylismy w sklepie, i mieli wyprzedaz – 20%. Podobaja mi sie perfumy Pure Poison (Dior). Chcialam sobie kupic, ale sie zastanawialam, bo teraz nie za bardzo mamy pieniadze. W drodze do domu jednak sie zdecydowalam, i mowie do Matta, ze jutro jade na zakupy.

– A co kupisz?

– Pure Poison.

– No ty to tez jestes! (on mi na to). Jak ty sobie wszystko sama kupujesz, to co ja mam ci na te imieniny kupic?

No wiec potem przez caly ten tydzine mu pokazywalam na kazdym plakacie, i trulam Pure Poison, Pure Poison. 

To tak z ostroznosci, bo kiedys mu powiedzialam, ze mi sie podoba Sheer Pleasure, a on mi kupil Pleasure (do tej pory leza nieuzywane; on do tej pory nie rozumie, skoro podoba mi sie Sheer Pleasure to i Pleasure tez mi sie powinno podobac, w koncu jaka roznica, nie?)

A czy ktos moglby mi powiedziec, ile kosztuje Pure Poison w Polsce? Bo sie zastanawiam, czy ceny drogich kosmetykow sa tu nizsze? Bo w koncu tutaj nie ma podatku, wiec teoretycznie ceny powinny byc jak w sklepie bezclowym…

Ostrzezenie

Przedwczoraj powiedziala mi kolezanka; wczoraj maz dostal oficjalny email; dzisiaj przeczytalam we wczorajszej gazecie:

Terrorists may target Doha

Czyli terrorysci byc moze upatrzyli sobie Doha (stolica Kataru, w ktorej obecnie mieszkamy) jako swoj nastepny cel.

Ambasada amerykanska w Katarze otrzymala informacje, iz jest planowanz atak na hotel lub hotele w Doha, w ktorych czesto przebywaja Amerykanie.

Mamy unikac miejsc publicznych, a zwlaszcza hoteli w ciagu najblizszego tygodnia. Wychodzic jak najmniej z domu.

To wszystko wydawaloby sie surrealistyczne, gdyby nie bylo takie prawdziwe i gdyby nie ta swiadomosc, ze jestesmy tak blisko tych wszystkich tragicznych wydarzen, o ktorych ogladalam wiadomosci w TV w Polsce.

Negocjacje z terrorystami?

Nie chcialam o tym pisac. Postanowilam sobie, ze nigdy o tym nie napisze w Mazusach, bo Mazusy z zalozenia nie sa polityczno-religijnym blogiem. Ale nie moge, po prostu nie moge obok tego przejsc tak obojetnie.

W tutejszej lokalnej gazecie codziennie sa wiadomosci o zakladnikach przetrzymywanych przez terrorystow. Ostatnio widzialam zdjecie kobiety, ktora blagala Tony’ego w pizdu pier… Blair aby cos zrobil, ze byc moze jest to jej ostatnia godzina zycia, aby jej pomogl. Bol na twarzy tej kobiety byl po prostu niesamowity, patrzac na to zdjecie czulo sie ten bol razem z nia.

A Tony oh, taki jestem nieugiety Blair powiedzial tylko, ze nie beda dyskutowac z terrorystami.

Wlsnie uslyszalam w Trojce, ze w Iraku jest przetrzymywana polska zakladniczka. Oczywiscie polski rzad lizidupek rowniez nie bedzie dyskutowal z terrorystami. Pan Jacek Zdrojewski stwierdzil, iz "w zaden sposob nie wyobraza sobie, abysmy mogli pojsc na negocjacje".

Ja sie zastanawiam, czy gdyby zona lub dzieci pana Zdrojewskiego, lub w szczegolnosci Blair’a, zostaly uwiezione przez terrorystow – czy wtedy pan Blair rowniez bylby taki nieugiety? Czy wtedy rowniez twardo powiedzialby, ze nie bedzie dyskutowal z terrorystami, a oni niech sobie zabija jego dziecko, bo to bedzie sluzylo wiekszemu, szczytnemu celowi – uwolnieniu ziemi od terrorystow?????

Ja rozumiem, ze nie mozna sie poddac, nie mozna ulegac zadaniom terrorystow, bo wtedy stana sie zupelnie bezkarni, i porywajac ludzi beda osiagali wszystko, co chca.

Ale ja rowniez widze druga strone – rodziny tych zakladnikow. Gdy jest porwany i zabity zakladnik np. z US, ok, wzrusza nas to, ale przechodzimy nad tym dosyc szybko do przadku dziennego. Gdy to jest ktos z Polski, wtedy porusza nas to jeszcze bardziej. A gdy komus z naszego miasta obcinaja glowe, wtedy staje sie to calkiem realne.

Wyobrazam sobie, gdyby to sie stalo naszej rodzinie, gdyby oni porwali Matta, co wcale nie jest takie nierealne, bo to wszystko sie dzieje tak blisko nas, to nie wiem, co bym zrobila. Wyobrazam sobie, jak blagamy w TV aby rzad cos zrobil, a rzad mi mowi, ze "z terrorystami nie negocjuja".

Rzad widocznie nie potrafi sobie wyobrazic, co czuje taka rodzina, taki zakladnik, ktorzy wiedza, ze najprawdopodobniej zostalo im kilka godzin zycia, a pozniej zostanie im obcieta glowa, a filmik bedzie puszczony w internecie.

Rzad widocznie nie potrafi sobie wyobrazic, ze to sa mezowie i zony, ze to sa ojcowie i matki dzieci, prawdziwe osoby, a nie kukly skads tam, dzieki ktorym pokazemy swiatu, ze z terrorystami sie nie negocjuje.

Och, jakze ja bym chciala zobaczyc, jakie decyzje podjalby Tony, gdyby czlonek jego najblizszej rodziny byl porwany.

Ptaszki

1. W Polsce byla zmiana czasu, z letniego na zimowy. Do tej pory roznica czasu byla 1 godzine (9 w Katarze = 8 w Polsce). Teraz to juz dwie godziny.

2. Na naszym kuchennym oknie siadaja sobie ptaszki. Czasami dzikie golabki, czasami wrobelki.

Poniewaz okna sa takie lustrowate (ja z domu widze, co sie dzieje na ulicy, a z ulicy moga sie najwyzej poprzegladac jak w lusterku w moim oknie), to te ptaszki mnie nie widza. Wiec podchodzimy sobie z Zuzia tak blisko, bliziutko, i tego ptaszka widzimy bardzo wyraznie.

A te ptaszki, zupelnie nieskrepowane (bo nieswiadome naszej obecnosci), czyszcza sobie dziobki, caluja sie, dziobia szybe, myslac, ze to ich kamrat…

To zdecydowanie jest zwiastun zimy, bo np. we wrzesniu tych ptaszkow nie bylo, a teraz jest ich coraz wiecej. I w ogrodku slysze, jak sobie spiewaja…

Poza tym:

Nie mamy wody, juz od 2 tygodni. Teoretycznie mamy, ale pratkycznie to ona tylko sobie tak kapie. Zeby splukac piane z ciala (tak srednio dobrze) trzeba poswiecic okolo 15 minut. Dzis wystawilam pralke na probe. Zobaczymy, jak sobie poradzi z ta kapiaca woda.

3. Jak mi jest smutno, to sobie slucham Dido. Ostatnio slucham Dido dosyc czesto. Bardzo lubie Sand in my shoes