Za siedmioma gorami, za siedmioma lasami, w pewnym bardzo goracym kraju, mieszkal sobie krol.
Krol byl dobrym czlowiekiem.
Jak to sie czasami zdarza dobrym ludziom, krol zszedl na zla droge. Znudzilo mu sie krolowanie, i zaczal sobie troszke popijac – podobno alkohol pomagal mu podejmowac wazne decyzje dotyczace kraju.
Wprawdzie alkohol w kraju krola jest zakazany, ale 1. krol byl krolem; 2. krol byl tylko czlowiekiem.
Poza alkoholem kolejnym hobby krola stal sie hazard.
Pewnego dnia krol pojechal sobie na wakacje do odleglego, zagranicznego kraju. Syn krola wykorzystal to jako doskonala okazje do przejecia tronu, i sam sie mianowal krolem. Kiedy stary krol (ten, ktory mial problem z alkoholem) chcial wrocic do swojego krolestwa, nowo mianowany wladca (czyli jego syn) go po prostu nie wpuscil.
Minela wiosna, lato, jesien ozlocila drzewa, nastala zima.. I znow przyszla wiosna. Wtedy to szef ochrony w cieplym kraju podjal probe odbicia tronu od panujacego krola. Stety lub niestety, nie udalo mu sie, i krol osadzil szefa ochrony, wraz z jego kamratami, w wiezieniu, oraz skazal ich na kare smierci. Szef ochrony wciaz przebywa w lochach.
Wracajac do naszego starego krola… Przebywal na wygnaniu przez 9 lat. Przez 9 dlugich lat nie zostal wpuszczony do swojego bylego krolestwa. Az do niedawna, kiedy to jedna z jego zon zmarla, i syn bylego krola (obecny wladca cieplego kraju) laskawie zezwolil swemu ojcu przyjechac na pogrzeb.
Plotka glosi, iz ojciec z synem probuja sie jakos pogodzic, ale wychodzi im to srednio.
Jesli ktos mysli, iz historie takie jak ta zdarzaly sie dawno, dawno temu, niech pomysli jeszcze raz.




