Smierdze chyba… oto jakich podstepow chwyta sie Matt aby mi dac znac delikatnie, ze nie pachne 😉
Wczoraj w lozku:
– Plecy mnie bola.
– Poczekaj. Idzie do lazienki, wraca. Poloz sie na brzuchu.
Bedzie mi robil masaz (wciaz probuje sie wkupic w laski).
Odkreca buteleczke, wylewa mi plyn na plecy.
– Co to? pytam sie
– Olejek.
-Hmmm….
Nie jestem pewna, bo nie pamietam, abysmy mieli olejek o takim zapachu. Ale moze mnie nos myli.
Masuje, masuje….
– Sylwia, to sie pieni!
– Pokaz mi ten olejek.
Oczywiscie. Nie olejek. Moj plyn do kapieli.
Ale Matt dziarsko masuje dalej. Skonczyla mu sie piana (wmasowala sie).
– Idz pomocz rece, powinno pomoc, znow sie spieni – radze ze szczerego serca.
– Eeee tam, mowi. I wynosi plyn do kapieli do lazienki.
– Jutro ci brzuch umyje – mowi niezmieszany.
I think I stink. This is what Matt is ready to do to let me know I don’t smell nice 😉
Last night in bed:
– My back hurts.
– Hold on. He goes to the bathroom, comes back. Lay down on your belly.
He’s gonna give me a massage.
He opens the bottle, pours some fluid on my back.
– What’s that? I’m asking
– Oil.
-Hmmm….
I’m not so sure, I don’t remember any oils which smell like this one. But maybe I’m wrong.
He’s massaging, massaging….
– Sylwia, this makes foam!
– Show me this oil.
Of course. Not oil. It’s my bath gel.
But Matt keeps massaging. The foam is gone (got massaged in).
– Go and wet your hands, this should help, it should make it foam again – I advice him from the bottom of my heart.
– Noooooo, he says, and he takes the bath gel back to the bathroom.
– Tomorrow I’ll wash your belly – he says, not confused whatsoever.



