Weekend tutaj jest nieco "na opak" – piatek jest niedziela, kiedy to wszyscy chodza do mekki i sie modla. W piatek wszystko jest pozamykane, ulice sa opustoszale. Przynajmniej do wieczora. Wieczorem wszystko ozywa, i tak na przyklad w piatkowy wieczor nie polecalabym nikomu wizyty w centrum handlowym (ktore jest olbrzymie, ale wiecej napisze o nim innym razem). My bylismy na tyle glupi, ze sie wybralismy, i zrezygnowalismy z zakupow, odstraszyly nas kolejki do absolutnie wszystkiego.
Sobota jest sobota, czyli dniem generalnie wolnym, aczkolwiek sklepy sa pootwierane, czasami nawet ludzie do biura chodza na kilka godzin rano.
(dawniej dniami wolnymi byly czwartek i piatek, teraz to sie zmienia na piatek i sobote).
Nam weekend uplynal pod znakiem zakupow. Urzadzamy swoja wille, bo wynajelismy kompletnie bez niczego. Kupilismy juz sobie kanapy – skorzane, kremowy kolor, 2, 3, i jednoosobowa. Kupilismy tez stol jadalny, bedzie stal w stolowym (szklany, z drewnem, i 6 krzesel, drewnianych z siedziskiem kremowym). Zostaly dostarczone wczoraj. Stoja juz w pokoju, i wygladaja bardzo ladnie. Kupilismy tez lodowke, duza, chyba ponad 400 litrow pojemnosci ma, z zamrazalnikiem, srebrny kolor, do tego dostalismy toster w prezencie. No i kupilismy kuchenke gazowa.
Juz nie mamy pieniedzy, a tu jeszcze tyle rzeczy trzeba kupic!! Do tego musimy sie wyprowadzic z tej willi, gdzie teraz mieszkamy juz w tym tygodniu! A przeciez musimy kupic lozko, zeby miec gdzie spac, talerze, garnki, wszystko! Ja nie wiem, jak my sobie poradzimy.
Jest bardzo, bardzo goraco, az sie wychodzic nigdzie nie chce.